Podsumowaniaprzemek

50 najlepszych polskich płyt w latach 2010-2014 cz. II

Podsumowaniaprzemek

50 najlepszych polskich płyt w latach 2010-2014 cz. II

Kolejne 25 miejsc naszego 5-letniego podsumowania.

Przedstawiamy Wam drugą część naszego podsumowania najlepszych polskich płyt w latach 2010-2014. Ostatnie lata były dla polskiej muzyki alternatywnej wyjątkowe. Wydane zostały świetne albumy, które wiele zmieniły na naszym rynku. Zmienia się też postrzeganie tej muzyki. Po kilku latach “wspaniałe” płyty okazały się jedynie średnie, a te “jedynie dobre” stały się niemal klasykami.

Często bywa tak, że albumy, które w danym roku bardzo nam się podobały, po kilku latach stają się nijakie. Są płyty odkrywające przed nami nieznane dotąd muzyczne rewiry, są też takie, które są bardzo zwykłe, ale mają w sobie to coś. Zdarza się też, że słuchając krążka, który zapierał nam dech w piersiach, po 5 latach nadal robi to tak, jak za pierwszym razem. Wiele tytułów przepada, ginie bezpowrotnie w gąszczu Internetu, na półce z płytami, zachomikowane w folderach o nazwach “jgyawrxb”. Ale są też takie, których nie tylko tytuły znamy, ale i datę ich wydania oraz muzyków, którzy się na niej udzielali, a także same okładki. Innym razem nie pamiętamy ani okładki, ani tytułu płyty, ale pamiętamy, że ten i ten wykonawca nagrał płytę, kiedy szliśmy na studia/do liceum, pamiętamy jakie towarzyszyły jej emocje, i że były to wielkie emocje. Jesteśmy sentymentalni. Ale i krytyczni. Wiele płyt nie przetrwało “próby czasu”.

W naszym podsumowaniu znajdziecie 50 płyt, które nas zachwyciły, które sprawiły, że inaczej postrzegamy muzykę, które zrobiły dla polskiej alternatywy “coś dobrego”, ale i takie, których po prostu świetnie się słucha za każdym razem i kiedy do nich wracamy, na naszych twarzach pojawia się uśmiech. Postanowiliśmy pokazać Wam, czy wiele się zmieniło przez te 5 lat i na co zwracaliśmy uwagę.

Niewiele brakowało, aby w tym muzycznym miszmaszu znalazła się Katarzyna Nosowska z płytą “8″ i grupa Kaseciarz ze swoim “Motorcycle Rock and Roll”. Jednak wyznaczyliśmy sobie pewne granice – 50 płyt to i  tak ogromna liczba, a było z czego wybierać. Wytypowaliśmy aż 190 albumów, które nam się podobały!

W zestawieniu znalazło się 8 płyt z roku 2010, 6 z 2011 (cóż za słaby rok!), w 2012 roku było to już 10 płyt, w 2013 (najlepszym!) było ich aż 16, natomiast z roku 2014 wybraliśmy ponownie 10 płyt. Na podstawie zaledwie 5 lat ciężko jest robić jakąkolwiek statystykę, ale możemy wyciągnąć tu kilka wniosków. 1) niełatwo jest przypomnieć sobie płyty sprzed kilku lat, 2) boom alternatywny przypada na rok 2012, a apogeum tego boomu wystąpiło rok później, 3) być może mamy do czynienia z małym spadkiem jakości płyt, które wychodzą, gdyż w ostatnim roku wyszło ich naprawdę mnóstwo.

Poznajcie 45 wykonawców/zespołów, z których 5 z nich wylądowało tu ze swoimi (aż!) dwiema płytami. Mamy tu cały przekrój muzyki: od mrocznych, rockowych brzmień i muzyki instrumentalnej, przez wesołe jazzowe granie i folkowo-popowe wspaniałości, aż po niepokojącą elektronikę i hip-hop. Przekrój jest naprawdę duży. Jednak najwięcej znajdziecie tu płyt gitarowych i elektronicznych. Rok 2010 to przede wszystkim muzyka rockowa, w 2011 roku powoli zaczęła pojawiać się interesująca elektronika, która w roku 2012 została zdominowała ponownie przez gitarowe, ale i eksperymentalne płyty. Jednak w 2013 roku elektroniczne brzmienia wyszły na prowadzenie przed mocne, rockowe albumy, natomiast rok 2014 to kompletny miszmasz. Przez te 5 lat zmieniła się jedna rzecz – muzycy nabrali odwagi do eksperymentów. Coraz częściej mamy do czynienia z łączeniem różnych gatunków, pokazywaniem światu swojej wizji muzyki i czerpaniem inspiracji zewsząd, ale jesteśmy także świadkami wielkich powrotów do muzyki z lat 80. To nam się bardzo podoba! Jest naprawdę eklektycznie!

W naszym zestawieniu bezkonkurencyjna okazała się być Brodka ze swoją “Grandą”. To właśnie na nią najczęściej głosowaliśmy. Drugie miejsce zajęła Julia Marcell i jej trzeci album “Sentiments”. Miejsce nr 3 należy natomiast do Tres.B i ich ostatniej płyty – “40 Winks of Courage”. W 25-ce znalazły się 2 płyty kiRka, 2 projekty Kuby Ziółka oraz 2 płyty Julii Marcell, która jest wielką zwyciężczynią, gdyż jej krążki znalazły się na 2. i 7. miejscu. W całej 50-ce są także 2 płyty grupy Sorry Boys i 2 albumy zespołu Kim Nowak oraz 2 płyty duetu UL/KR.

MIEJSCA 50-26

Sprawdźcie, jak przedstawia się najlepsze 25 wydawnictw!

25. Waglewski Fisz Emade – “Matka, Syn, Bóg” (2013) recenzja / utwór

Album “Matka, Syn, Bóg” to manifest umiejętności rodziny Waglewskich. Materiał zawarty na płycie został przemyślany i dopracowany w każdym calu. By w pełni delektować się smakiem muzyki zawartej na krążku, należy otworzyć butelkę z przeźroczystym, naelektryzowanym płynem i zapalić papierosa. /Mateusz Królik/

24. Merkabah – “Moloch” (2014) utwór

“Merkabah oznacza rodzaj energii, za pomocą której ludzka dusza może udawać się w astralne podróże” – “Moloch” doskonale pełni rolę międzygwiezdnego środka transportu. To psychodeliczny, mroczny materiał romansujący z metalem i post-rockiem, w którym saksofon pełni rolę ociekającego emocjami wokalu. Płyta brutalna, pełna mocy i zawiłych fraz. To, co w polskiej muzyce najlepsze – mroczne, eksperymentalne klimaty. /Katarzyna Borowiec/

23. kiRk – “Msza Święta w Brąswałdzie” (2011) recenzja / utwór

Ten krążek kiRk broni się przede wszystkim konceptem i sumiennie utrzymywaną atmosferą. Kiedy tylko pojawia się wolna przestrzeń to natychmiast zostaje wypełniona przez jakieś muzyczne motywy, brakuje więc próżni. Poszczególne elementy płynnie wymieniają się swoją pierwszoplanową rolą, a o nasycenie każdej sekundy dbają Filip Kalinowski i Paweł Bartnik, czyli muzycy odpowiedzialni za gramofony i elektronikę. Nie jest to odpowiednia płyta na poprawę humoru. Dodatkowo można ją uznać za monotonną, lecz jej funkcji należy szukać gdzie indziej – muzyka tła. /Łukasz Stasiełowicz/

22. Blossom – “The Longest Journey” (2013) recenzja / utwór

Z muzyką Czajewskiego jest tak, że albo można się w niej całkowicie zatracić, albo szukać czegoś innego… Producent tworzy utwory oderwane od rzeczywistości, pogrywające w tle jakby były stworzone do ścieżki dźwiękowej naszych myśli. Blossom zabiera nas w zakamarki downtempo z bogatym instrumentarium, w miejsca, gdzie bas elektryzuje, a “blaszaki” tworzą unikalną aurę. /Ewelina Malinowska/

21. kiRk – “Zła krew” (2013) utwór

Drugi album tria to jeszcze mocniejsza rzecz niż “Msza święta w Brąswałdzie”. Powykręcane bity, upiorne skrecze, szumy i trzaski, nad którymi krąży hipnotyczna trąbka. Dużo tu negatywnych emocji, zepsucia i poszukiwań źródeł zła. /Michał Wieczorek/

20. Pablopavo i Ludziki – “Polor” (2014) utwór

Płyta muzycznie różnorodna, ale lirycznie spójna. Nie tylko dla muzyki, ale i  dla tekstów “Polor” zasługuje na duuużo uwagi. Wiele tematów i tak wiele cudnych metafor. Pablopavo to taki nasz poeta “kulturalnej ulicy”. /Ilona Nieroda/

19. Krzysztof Zalewski – “Zelig” (2013) recenzja / utwór

Tą płytą muzyk zadał pstryczka w nos wszystkim dziennikarzom, szukającym dla niego gatunkowej szufladki. Na “Zeligu” bowiem dzieje się tak dużo, że żadna szuflada tego nie pomieści. Są gitarowe, lekko beatlesowe melodie, trochę popu, bit tak gęsty, że się klei krew do żył , do tego melorecytacje. “Zelig” zaskakuje z każdą kolejną minutą nieoczekiwanymi zupełnie rozwiązaniami (piękne zakończenie “Gatunku”) i wokalem, który, można śmiało stwierdzić, jest jednym z lepszych nad Wisłą. /Kasia Wojtasik/

18. Fismoll – “At Glade” (2013) recenzja / utwór

Młody poznaniak zasłużył na uwagę. Jego debiutancki album “At Glade” łączy w sobie wrażliwość z nostalgią, buduje niepowtarzalny nastrój, który wycisza, uspokaja i daje nadzieję. Choć dźwięki owiane są nutą melancholii, to oddziałują w całkiem odwrotny sposób. W moim przypadku motywują do działania, a każdy problem staje się błahostką, którą łatwo można rozwiązać. /Kasia Matuszyńska/

17. Rojek – “Składam się z ciągłych powtórzeń” (2014) recenzja / utwór

Wokalista Rojek trochę się zmienił, ale mimo wszystko nie aż tak, aby robić z tego powodu jakiekolwiek wymówki. Płyta ma charakter nostalgiczny, więc i w taki ton, z lekko neurotycznym zabarwieniem, wpada. Emocje grają na albumie pierwsze skrzypce, a Rojek potrafi nimi operować jak mało kto. /Tomek Milewski/

16. Muchy – “chcecicospowiedziec” (2012) recenzja / utwór

Choć Michał upiera się, że jest to płyta, gdzie jest najmniej spokojnych kawałków w historii grupy, dla mnie płyta uderza właśnie spokojem. Kompozycyjnym i wewnętrznym. Bez miotania się, bez zbędnego chaosu. Bez noży, bez karabinów. Zamiast walczyć ze społeczeństwem, wystarczy wyjechać taksówką nad morze, pożegnać się z aniołem tchórzem, a wszystko to ot tak, po prostu. Wyjątkowo zwyczajnie. /Maria Grudowska/

15. Organek – “Głupi” (2014) recenzja / utwór

Organek albumem “Głupi” idealnie, lecz bez wyrachowania wypełnił wolną przestrzeń na rynku muzyki alternatywnej. Na ogół porównania rodzimych muzyków z artystami z Zachodu nie mają większego sensu. Jednak w tym przypadku będą pomocne, warto bowiem zwrócić uwagę na pewną prawidłowość. [...] Do którego worka wrzucimy płytę “Głupi”? Najpewniej do mocno gitarowego z The Black Keys czy bardziej klasycznie, z The Doors na czele. Przestrzeni w nim z pewnością nie zabraknie. /Tomasz Błaszkiewicz/

14. Alameda 3 – “Późne królestwo” (2013) recenzja / utwór

Formuła power trio kieruje Alamedę w bardziej rockowe rejony niż pełną dronów Starą Rzekę. Na “Późnym królestwie” kierunek wyznacza space rock w duchu Comets on Fire, jego przestrzeń, wolność i ekstatyczność. Bydgoszczanie często wychodzą poza niego, sięgając do black metalu, ambientu, muzyki improwizowanej czy jazzu. /Michał Wieczorek/

13. Stara Rzeka – “Cień chmury nad ukrytym polem” (2013) utwór

Gorący, późnoletni dzień. Ani jednej chmury na niebie, słońce pali niemiłosiernie. Duszno, powietrze się klei, oczy same się zamykają. Gdzieś na granicy jawy i snu, pojawiają się fantastyczne obrazy… Kuba Ziołek na “Cieniu chmury nad ukrytym polem” (ależ świetna nazwa swoją drogą) balansuje miedzy folkiem, black metalem, dronami, podsycając wszystko dyskretną słowiańszczyzną. /Michał Wieczorek/

12. Kamp! – “Kamp!” (2012) recenzja / utwór

Jeśli ktoś zakładał, że płyta będzie brzmiała tak jak zespół gra na koncercie, to się przeliczył. Jeśli ktoś zakładał powtórkę “Thales One“, to się zdziwi. W porównaniu z energetyczną bombą, jaką panowie odpalają na koncercie czy bardziej tanecznymi kawałkami wypuszczanymi wcześniej, płyta jest spokojna, ciągnie się leniwie przez 11 utworów, gdzie jeden nachodzi na drugi, a słuchacz udaje się w egzotyczną podróż. /Maria Grudowska/

11. Sorry Boys – “Hard Working Classes” (2010) recenzja / utwór

W trakcie tej kilkudziesięciominutowej podróży zwiedzimy miejsca znane z westernów, udamy się także w stronę Indii gdzie zachłyśniemy się orientalnością. Na kolejnych przystankach nie zabraknie europejskich elementów, rockowych i popowych patentów. Spokojne ballady przeplatają się z odrobinę ostrzejszymi i dynamiczniejszymi kompozycjami, gdzie swoje nieprzeciętne atrybuty wokalne prezentuje Iza Komoszyńska. /Łukasz Stasiełowicz/

10. Pustki – “Safari” (2014) recenzja / utwór

Wybrałem się na safari, lecz to co mnie spotkało podczas wyprawy z muzyką Pustek, to była prawdziwa przygoda. Zaczęło się niewinnie i tak się też skończyło. Po drodze jednak tak wiele się wydarzyło, że nadal żyję ich płytą i będę, nie tylko wspomnieniami, wielokrotnie do niej wracał. Chciałem pochwycić siatką na motyle kilka interesujących utworów, a wpadłem w sidła “Safari” i nie mogłem się z nich wyswobodzić. Co więcej, wcale nie czekałem, aż mnie ktoś z nich uwolni. /Szymon Matlak/

9. Makowiecki – “Moizm” (2013) recenzja / utwór

To rzecz do słuchania, nie do tańcowania. Makowiecki podkreśla ten zamysł rozpoczęciem “Moizmu” od dziesięciominutowego “Dziecka księżyca”. W tym jednym utworze kumuluje się cała zawartość najnowszego albumu trójmiejskiego muzyka. Jest stylowo, niespiesznie. Każdy dźwięk ma swoje miejsce, nie ma mowy o przypadkowości. To dzieło wypieszczone w każdym calu. Skłaniające do zadumy, najlepiej już po zmierzchu. /Michał Wieczorek/

8. Skubas – “Wilczełyko” (2012) recenzja / utwór

Dzisiaj rzadko się tak gra – bez nadmiaru bodźców, subtelnie i z tak niewielką albo tak niesłyszalną ilością prądu. Całość brzmi trochę jak Bon Iver albo jak? Grechuta. Dlaczego Grechuta? Skubas momentami zmienia się we współczesnego barda, snującego opowieści o ludziach i stanach przy delikatnym akompaniamencie gitar, kontrabasu i bębnów. Do tych opowieści zakradają się emocje, fragmenty codzienności, osoby bliskie i dalsze, a wszystko to opowiedziane słowami dalekimi od banału. /Kasia Wojtasik/

7. Julia Marcell – “June” (2011) recenzja / utwór

Co istotne piosenki mają charakterystyczne motywy, więc nie zlewają się tak bardzo ze sobą. Produkcja stoi na światowym poziomie, w pewnych miejscach chciałoby się może słyszeć bardziej uwypuklone partie pewnych instrumentów, lecz nie zmienia to ogólnego wrażenia. Czerwcowej płyty słucha się przyjemnie i ta bogata paleta wiosenno-letnich dźwięków uprzyjemni kapryśną końcówkę roku, a z niejednym pozostanie na znacznie dłużej. Jakieś wady, problemy? Tak, Julia Marcell zawiesiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę. /Łukasz Stasiełowicz/

6. Trupa Trupa – “++” (2013) recenzja / utwór

Całość ujmuje różnorodnością, oryginalnością, autentycznością i zachwyca niezwykłym klimatem, a dodatkowo… uzależnia. Płytę można podsumować słowami Stanisława Jachowicza: Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie… – Trupa Trupa to zespół, który ma potencjał, co widać doskonale na przykładzie omawianego krążka, na którym – krótko mówiąc – znajdujemy to wszystko czego szukamy za granicą… /Aneta Wieczorek/

5. Niechęć – “Śmierć w miękkim futerku” (2012) recenzja / utwór

Czy Niechęć ma w głębokim poważaniu jazz? Nie sądzę. Zresztą już kiedyś Świetlicki “brejkał wszystkie rule” i wyszło mu to raczej na dobre. Bycie nikim oznacza bycie kimś – tylko w innym znaczeniu. Bycie nikim to nic innego niż stan wyobcowania z określonego grona, do którego niekoniecznie chcemy przynależeć. Taka alienacja bywa zbawienna dla ludzkiego ego, a także niekiedy czynnikiem warunkującym artystyczną ekspresję, z czego wypływa jedyna powinność każdej prawdziwej jazzowej jednostki – “graj to, co ci gra w duszy”. /Marek Pawłat/

4. UL/KR – “UL/KR” (2012) recenzja / utwór

Dawno nie trafiłam na taki album. Taki, który urzekałby do tego stopnia, odbierał z ust przymiotniki. Jest w nim coś magnetycznego, hipnotyzującego. Minimalistyczne frazy, nagrania pełne szmerów, odgłosów niewiadomego pochodzenia i całe to lo-fi. Wszystkie trzaski i zgrzyty stały się tu pewnego rodzaju wentylem bezpieczeństwa, dzięki któremu elektronika na debiucie gorzowian nie przytłacza. /Kasia Wojtasik/

3. Tres.B – “40 Winks of Courage” (2012) recenzja / utwór

O tym albumie można by długo pisać, a żadne ze słów nie byłoby negatywne, dość jednak powiedzieć, że to płyta w pełni dojrzała, prezentująca cały wachlarz inspiracji i jednocześnie bliska temu, co dotąd grali Tres.B. Przed premierą Misia wspominała, że ta płyta będzie najbardziej “jej” płytą. Słuchając “40 Winks of Courage” trudno się z tym nie zgodzić, bo w tekstach jest wiele “życiowości”, zaś misterne melodie mają w sobie niekłamany pierwiastek kobiecości. /Monika Pomijan/

2. Julia Marcell – “Sentiments” (2014) recenzja / utwór

Artystka pokazując wszechstronność, zostawia w tyle wszelkie łatki przypięte mimo woli. Krążek wysuwa na pierwszy plan wszystko, co u Julii Marcell cenne. Z jednej strony rock’n'rollowe zacięcie, spod znaku Arctic Monkeys, a z drugiej niezwykłą subtelność, cechująca “It Might Like You” z 2009 roku. Inna sprawa, że mając tak utalentowany band, możliwości stają się większe. A Julia z pewnością ma szczęście, a może nosa do znakomitych muzyków. /Tomasz Błaszkiewicz/

1. Brodka – “Granda” (2010) recenzja / utwór

Uderzając w elektroniczno-folkowe terytoria Brodka trafiła w samo sedno, odświeżając trochę pojęcie o muzyce pop. Instrumentów jest tu wiele. Mamy nie tylko klasyczne gitary, basy i  perkusję. Usłyszymy m.in. partie skrzypiec, altówki, dudy, a wszystko dodatkowo okraszone różnymi programowanymi beatami, efektami, klawiszami midi i innymi darami Pani Elektroniki. Przez to wszystko płyta brzmi wyjątkowo świeżo i potężnie. [...] “Granda” jest najlepszym dowodem na to, że Brodka do powiedzenia ma wiele, zaś pop może być ambitny, nieprzewidywalny. /Kuba Serafin/

MIEJSCA 50-26

Listy indywidualne redaktorów Uwolnij Muzykę!

A jakie są Wasze ulubione albumy z ostatnich lat? Podzielcie się swoimi typami :)

tekst: Ewelina Malinowska
grafika: Dorota Szubska