The Horrors – “Still Life”

The Horrors – “Still Life”

Czekanie pod niebem.

The Horrors zawsze kojarzeni byli z dziwnym wyglądem i równie dziwną, raczej mroczną muzyką. Szybko stali się zagadką, którą albo trudno rozwiązać lub nie da się w ogóle. Alternatywa w ich wykonaniu miała posmak czegoś szorstkiego i pewnie dlatego tak kusiła.

Teraz panowie z angielskiego Essex postanowili wydać trzeci album i na rynku pojawił się promujący go singiel – a zaraz potem nadzwyczajne zdumienie fanów. Zniknął gdzieś mrok, zniknęła mocna perkusja i bas, a zespół stał się nagle bardziej elektroniczny. “Still life” jest całkowitym zwrotem w twórczości The Horrors. Można by powiedzieć, że stali się “indie”, bo świeżsi i niemal weseli, ale Faris Badwan nadal mąci ten spokój swoim niskim głosem. W tym kawałku pobrzmiewa zmiana myślenia zespołu o muzyce, którą tworzą. I choć jest to zmiana wyjątkowo kusząca, to mam nadzieję, że chłopcy nie zrobią się nagle kolorowi.

Monika Pomijan