John Porter – “Lawrence”

John Porter – “Lawrence”

Z ogródka rodziców.

Sporo osób słysząc nazwisko Johna Portera automatycznie kojarzy go z Anitą Lipnicką, co jest dosyć krzywdzące, bo przecież nie dzięki niej zasłynął, choć ona wypromowała go szerszej publiczności. Na kilka lat słuch o nim zaginął, ale w tym roku wydał kolejny album zatytułowany “Back in Town”, co jak swego czasu napisała Gazeta Wyborcza przywróciło należne mu na polskiej scenie rockowej miejsce.

Trudno się z tym nie zgodzić, choćby po usłyszeniu singlowego “Lawrence’a”. Porter nie eksperymentuje na siłę i idzie dobrze już znaną ścieżką rockowych i folkowych inspiracji. Jest to prosty sposób na robienie wpadającej w ucho muzyki. Może niekoniecznie zapamięta go młode, eksplorujące bardziej złożone wydawnictwa pokolenie, ale ich rodzice na pewno chętnie będą do niego wracać. Czasem łatwość muzyki nie idzie w parze z jej polotem.

Monika Pomijan