William Fitzsimmons – “Beautiful Girl”

William Fitzsimmons – “Beautiful Girl”

Głos jako najważniejszy i najbardziej emocjonalny instrument.

Jesień już trwa w najlepsze. Zbliża się zima, którą najmilej spędza się siedząc na parapecie patrząc przez okno jak to świat staje czysty. W związku z zimnem warto owinąć się również kocem, siorbiąc gorącą herbatę/kawę/kakao i wsłuchiwać się w głos, który potrafi otulić.

William Fitzsimmons jest właśnie posiadaczem takiego głosu. Operuje nim w sposób bardzo zdawkowy i ascetyczny ale ładunek emocjonalny jaki potrafi nim przenieść jest wprost niewyobrażalny. W jego piosenkach nic więcej oprócz głosu, gitary i ewentualnie pianina nie trzeba. Te trzy instrumenty mają w tym przypadku niesamowitą siłę i każdy najmniejszy dodatkowy dźwięk mógłby zburzyć ten intymny świat budowany przez Fitzsimmonsa na płytach.

Jego utwory często mają związek z osobistymi przeżyciami. Jednak nawet te najgorsze i najboleśniejsze zawsze niosą ze sobą obietnicę, że będzie dobrze. Takie obietnice wydają się być bardzo cenne na te ponure, zbliżające się zimowe dni.

Tomek Milewski