Agatha – “As I Am”

Agatha – “As I Am”
Licomp Empik Multimedia/2012

Staropolski klimat w anglojęzycznej wersji
.

Agata Rozumek to młoda, polska singer-songwriterka na co dzień mieszkająca w Londynie. Na początku października wydała swoją debiutancką płytę, pt. “As I Am”. Album składa się z 10 utworów i bonusowej, jedynej piosenki w języku polskim. Warto wspomnieć, iż sama Agata jest autorką całej muzyki i tekstów, które wypełniają krążek.

Płyta Agathy utrzymana jest raczej w spokojnym, często melancholijnym klimacie. Znajdziemy na niej romantyczne ballady – z wiodącą wiolonczelą (“As I Am”), fortepianem (“Waking On”) czy gitarą (“Dancing In the Rain”), ale także bardziej rytmiczne piosenki, wyzwalające nieprzymusowe potupywanie (“Oh Boy”). Rzecz, która również zwróciła moją uwagę to umiejętność różnicowania nastroju w ramach jednej piosenki. Można to zauważyć w wielu kompozycjach, lecz najbardziej widoczne jest to w utworze “Tu Ru Ru..”, który ze spokojnej, nostalgicznej nuty przeistacza się w szybki, dynamiczny pęd akordeonowy, by znów zwolnić tytułowym “tu ru ru..”. Choć najbliżej do tego piosence nagranej całkowicie po polsku (“Inna – Ta sama – Ja”), całość materiału zrobiona jest w takim staropolskim retro-stylu. Myślę, że wpływ na to mogły mieć wczesne muzyczne inspiracje artystki Markiem Grechutą, Grzegorzem Turnauem czy Ewą Demarczyk.

Płyta “As I Am” raz mnie przyciąga, raz odpycha. Wzbudza we mnie skrajne emocje. Z jednej strony melodyjnie buduje fajny, ciekawy, często tajemniczy nastrój, z drugiej strony coś mnie irytuje w sposobie śpiewania Agathy. Niby tak delikatnie, romantycznie wyśpiewuje, naprawdę dobrze dobrane dźwięki, a jednak w pewnym momencie pojawia się coś, co nie pozwala mi do końca cieszyć się z tej muzycznej egzaltacji. Może czasami za bardzo Agatha próbuje przemycić swoją interpretację tekstów, przez co piosenki są wzbogacone o pewien aktorski akcent, który nie zawsze mnie zachwyca.

Jak to z debiutami bywa, nie zawsze wszystko musi idealnie współgrać. Na różne rzeczy możemy narzekać, ale jedno jest pewne – muzyka jest dobra. I tu należy pogratulować Agacie kompozytorskiego polotu. Nie ma w niej przepychu, raczej jest minimalistyczna, a jednak bogata w różnorodne dźwięki. Wszystko to sprawia, że nie czujemy się przytłoczeni. Dzięki temu piosenki stają się lekkie i z łatwością wpadają w ucho. Instrumenty jeden po drugim tworzą proste, acz przyjemne w odsłuchu melodie i ciepły klimat, który ogrzeje niejednego słuchacza w nadchodzące zimne wieczory.

Czy sięgnę ponownie po “As I Am”? Jeszcze nie wiem. Na razie odłożę na półkę i poczekam na odpowiedni nastrój. Może zimowy?

Zuzanna Kotala