♪ Agyness B. Marry – “Black Holes”

Agyness B. Marry – “Black Holes”

Kobieta z gitarą. Nareszcie.

Pomyślałam ostatnio, że jako naród cierpimy na brak charyzmatycznych frontmanek, a już na pewno ten brak przejawia się na scenie gitarowej. Nie ma nad Wisłą wielu dobrych muzycznych projektów, na czele których stoją kobiety, płeć piękna jest od jazzu, od miękkich melodii, od pretensjonalnego popu, albo od chórków dla męskich alternatywnych projektów. Mieliśmy swoją PJ Harvey w latach 90., na kolejne podobne objawienia wciąż czekam(y).

Agyness B. Marry jest moim brakującym elementem. Zaraz okrzykną ją polską Polly Jean Harvey, Patti Smith, Anną Calvi,  późną następczynią Edyty Bartosiewicz. Ma wszystko to, co one i mimo, że pojawia się w czasach facebooka i wszędobylskiej w muzyce elektroniki, zupełnie tego nie słychać. Brzmi oldschoolowo, brudno i buntowniczo. Tak trzymać!

Katarzyna Wojtasik