Alameda 3 – “Późne królestwo”

Alameda 3 – “Późne królestwo”
Instant Classic/2013

Po końcu świata.

Alameda 3 jest częścią kolektywu Millieu L’Acephale, a jednocześnie, jak przyznaje lider ekip Kuba Ziołek, zespołową kontynuacją Starej Rzeki. Podobna jest konstrukcja obu albumów, postawionych na fundamentach trzech kilkunastominutowych wielowątkowych utworów przeplatanych folkowymi miniaturkami (i w tym wypadku jednym “hitem”). Formuła power trio kieruje Alamedę w bardziej rockowe rejony niż pełną dronów Starą Rzekę. Na “Późnym królestwie” kierunek wyznacza space rock w duchu Comets on Fire, jego przestrzeń, wolność i ekstatyczność. Bydgoszczanie często wychodzą poza niego, sięgając do black metalu, ambientu, muzyki improwizowanej czy jazzu.

Ważne są też kontrasty. Gdy utwór tytułowy wydaje się rozpływać w dźwiękowej magmie, zostaje przełamany wściekłą, blackową końcówką, “Tzimtzum” ma kilka punktów kulminacyjnych.  Tego eklektycznego obrazu dopełnia fantastyczny, zdecydowanie najlepszy w zestawie “Skryty”, niemalże indie-rockowy utwór. Mimo tego rozstrzału “Późne królestwo” jest wewnętrznie spójne. Oprócz trochę nieziemskiego brzmienia spajają je powracające motywy w twórczości Kuby Ziołka. Pojawiają się odniesienia do mistycyzmu, w tym przypadku kabały, zaznaczona w manifeście dołączonym do “Da’at” T’ien Lai nieufność wobec technologii i technokracji ma swój wydźwięk w “Let Din we-let Dajjan”, znów Ziołek podąża w stronę filozofii, w “Skrytym” znajdziemy echa słowiańskości znanej z “Cienia chmury nad ukrytym polem”. Wszystko jest częścią większej, frapującej całości.

Patrząc na zdjęcie autorstwa Peve’a Lety’ego, zdobiące książeczkę bydgoskiego zespołu i słuchając “Późnego królestwa”, mam przed oczami kadry z wydanego w 1990 roku komiksu Neila Gaimana, “Księgi magii”. W czwartej części główny bohater podróżując do końca czasu trafia na Ziemię po wypaleniu Słońca, zamieszkałą przez resztki zdeformowanej ludzkości. Podobny obraz świata po jego końcu kreślą Ziołek, Popowski i Zieliński.

Po “Cieniu…” i “Don’t Go” Hokei, “Późne królestwo” to kolejny tegoroczny album z udziałem Kuby Ziołka, który stoi na wyśrubowanym poziomie. To jedna z najlepszych płyt wydanych w 2013, a on przecież nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Zasłuchując się w Alamedę, czekam na Kapital i T’ien Lai.

Michał Wieczorek