Relacjeprzemek

Alcest zagrał w Hydrozagadce

Relacjeprzemek

Alcest zagrał w Hydrozagadce
23.01.2014/Warszawa

Podróż do krainy baśni.

W czwartkowy wieczór warszawska Hydrozagadka wypełniła się dość szczelnie na koncercie nawróconych na shoegaze blackmetalowców. Na poprzedzających ich the Fauns nie zdążyłem, a Finów z Hexvessel widziałem jedynie przez ostatnie piętnaście minut. Przez ten krótki czas zrobili na mnie dość pozytywne wrażenie swoim podbitym folkiem stonerem. Niemniej, była to tylko przystawka przed występem Francuzów.

Przyznaję, po wysłuchaniu “Shelter”, miałem sporo wątpliwości. To nie jest dobry album, całkowite pójście w stronę rozmytego shoegaze’u nie wyszło Alcest na dobre. Jednak na koncercie sytuacja się odmieniła, ponad połowę setlisty stanowiły utwory z najnowszego dzieła Francuzów. I wypadły bardzo dobrze, potężnie i delikatnie jednocześnie, magicznie. Z każdą piosenką, Hydrozagadka przenosiła się bardziej w krainę mitów, baśni. Pomagał w tym sztuczny dym, z którego korzystano bardzo szczodrze. Pojawiły się też fragmenty poprzednich płyt, na które publiczność reagowała bardzo żywiołowo. Sami muzycy nie skupiali się na interakcji z przybyłymi do klubu fanami, rzucając jedynie skromne podziękowania między utworami. A na sam koniec zagrali utwór tytułowy z mojej ulubionego albumu “Souvenirs d’un autre monde”. No, na prawie sam koniec, wywoływani przez zgromadzonych fanów, wyszli na bis, by zagrać “Delivrance” kończące “Shelter”.

Na koncert przyszedłem nastawiony sceptycznie, wyszedłem zupełnie zadowolony. I nawet “Shelter” zaczął mi się bardziej podobać.

Michał Wieczorek