alt-J – “This Is All Yours”

alt-J – “This Is All Yours”
Infectious/2014

Potrafi wzruszyć, ale czy potrzebujemy takich wzruszeń?

Ponad dwa lata temu muzyka zespołu alt-J była dla mnie wielkim odkryciem. Nigdy nie przepadałam za folkowymi naleciałościami, ale tutaj zespół opakował to w taki sposób, że “An Awesome Wave” przesłuchałam setki razy. I nie był to jednorazowy zachwyt, który trwał nieprzerwanie tydzień. Był to zachwyt trwający 2 lata. I kiedy nagle alt-J pokazali światu singiel “Hunger of the Pine” zapowiadający nowy krążek, zadałam sobie pytanie: dlaczego tak szybko? Oczywiście dwa lata to nie tak mało, powiedziałabym nawet, że to średni czas, jakiego potrzebują muzycy na zagranie trasy i nagranie czegoś nowego. Jednak w tym wypadku wydało mi się to bardzo szybkim posunięciem, a to wszystko przez to, że “An Awesome Wave” była płytą, którą można było za każdym razem odkrywać na nowo.

Ale przyszedł czas na nowe. “This Is All Yours” przesłuchałam raz i odłożyłam ją na później. Dlaczego? Bo zabrakło jej “tego czegoś”. Jednak którejś nocy, kiedy stwierdziłam, że nie mam czego słuchać, wróciłam do niej. Noc okazała się być jej sprzymierzeńcem. Drugi album Brytyjczyków dał się poznać jako frapujący, nietuzinkowy twór.

Z krążkiem tym odbyłam wiele podróży, z których każda zaczynała (nie jestem pewna czy chcę jej słuchać) i kończyła się (to było bardzo interesujące) tak samo, jednak w trakcie nachodziły mnie przeróżne myśli i obrazy. Najpiękniejsza piosenka – “Nara” niesamowicie buduje napięcie. Pewna podniosłość panuje w “Bloodflood pt. II”. “Pusher” jest akustyczną balladą z zachwycającymi lirykami. Przy “Hunger of the Pine” można płakać, a “Every Other Freckle” trzeba nucić razem z Joe Newmanem, natomiast przy “Left Hand Free” każdy nieźle się wytańczy w iście południowo-amerykańskim stylu.

“This Is All Yours” jest bardzo dobrą i piękną płytą, która potrafi wzruszyć. Nie zawsze jednak mam ochotę na taką dawkę melancholii, która mimo tego, że nie została tutaj podana na tacy, to jest bardzo wyczuwalna. Częściej będę wracać do “An Awesome Wave”, która wdarła się do mojego umysłu już od pierwszego przesłuchania.

Ewelina Malinowska