Anna Teliczan – “Ania Teliczan”

Anna Teliczan – “Ania Teliczan”
Sony Music Polska/2012

Retro w nowoczesnej oprawie.

Anna Teliczan to młoda wokalistka, która zasłynęła dzięki swoim występom w polskim “Mam Talent”. Wprawdzie programu nie wygrała, ale nie przeszkodziło to jej w rozpoczęciu kariery. Wokalistka została wypatrzona przez wytwórnię Sony i dostała szansę nagrania solowego albumu. Czy wykorzystała tę szansę?

Na to pytanie nie można znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Gdy dowiedziałam się o premierze jej płyty, nieco się zaniepokoiłam. Dobrze wiemy, jak słabe albumy wydają ludzie, którzy brali udział w programach muzycznych i jak szybko przemijają ich kariery (wyjątek potwierdzający regułę: Monika Brodka). Moje obawy nie były bezpodstawne. Z jednej strony jestem pozytywnie zaskoczona, z drugiej jednak – trochę rozczarowana.

Tę dziewczynę stać na więcej!

Jej płyta oscyluje pomiędzy nowoczesnym popem a jazzem. Za muzykę odpowiedzialny jest tu Troy Miller, który postawił na klimat lat 60. I to jest chyba najmocniejszy punkt albumu. Na płycie możemy znaleźć nawiązania do piosenki estradowej, soulu i bigbeatu.

Album rozpoczyna utwór “Między nami”, który został wykorzystany w filmie “Jak się pozbyć cellulitu”. Naszą uwagę przykuwa od razu warstwa muzyczna. Słyszymy świetną sekcję dętą, która będzie nam towarzyszyć już do końca płyty. W kawałku “Miłość albo śmierć” mamy do czynienia z organami Hammonda, które dodają piosence +20 do… świetności. Natomiast jeśli chodzi o warstwę tekstową to szczerze mogę powiedzieć, że nie jest na najwyższym poziomie. “One True Lover” to pierwszy singiel z płyty i zdecydowanie najlepsza produkcja. Ta melodyjna piosenka nastraja bardzo pozytywnie, a nietuzinkowy głos Ani świetnie wkomponowuje się w całość, czego nie można powiedzieć o innych piosenkach. Banał bije z utworu “Miłość to muzyka” i nawet znakomita sprężystość rytmu go nie ratuje. Balladą, która chwyta za serce jest “Był taki ktoś”. Jedynym utworem, gdzie usłyszeć możemy trochę więcej Ani Teliczan w Ani Teliczan jest “Tomorrow”. Ładnym zwieńczeniem tej piosenki są smyczki i organy pojawiające się przed ostatnim refrenem. “For Your Love” byłoby ładnym przerywnikiem muzycznym, ale niestety tekst jest lekko anemiczny, a w kółko powtarzające się słowa “for your love, for your love…” przyprawiają w pewnym momencie o mdłości. “Nie znasz dnia” to miła odmiana po utworze “K.” i optymistyczne zakończenie płyty.

O debiucie Teliczan można powiedzieć na pewno jedno – ma niesamowity klimat. W polskiej muzyce brakuje spójnych albumów, na których znakomita stylizacja wychodzi na pierwszy plan. Najbardziej boli tu znikoma ilość dobrych tekstów i to, że Ania stoi w cieniu samej muzyki. Wokalnie jest w porządku, jednak czegoś tu brakuje. Mocny, charakterystyczny głos wokalistki w ogóle nie został wykorzystany. Zostaje nam czekać na kolejną odsłonę talentu Ani (który niewątpliwie posiada) i wierzyć, że będzie mniej lekko, a bardziej kreatywnie i ryzykownie.

Ewelina Malinowska