Arms and Sleepers – “Swim Team”

Arms and Sleepers – “Swim Team”
Fake Chapter Records/2014

Rozpłyniesz się na dobre.

Podobno początki tego amerykańskiego duetu miały miejsce w bostońskim ambulansie, wiozącym późną nocą umierającego mężczyznę. Ten z kolei ściskał walkmana, z którego dobiegały spokojne dźwięki. Cokolwiek się wydarzyło, ten facet mógł dalej leżeć na szpitalnym oddziale, wsłuchując się w rytmy z albumu “Swim Team”. Arms and Sleepers wyprodukowali krążek, dzięki któremu stale wrasta temperatura ciała. A jeżeli masz problem z “wyluzowaniem”, to na dobre zadbają, żebyś już nigdy nie był taki spięty. Full of chillwave moi drodzy, full!

Ten pierwszy od trzech lat album, cieszy jak żaden inny. Muzycy wielokrotnie podkreślali, że ostatnim czasem zaszło wiele zmian w ich życiu. “Swim Team” wyznacza nowe kierunki, postawił nowe wyzwania, a co najważniejsze rozwinął Mirzę Ramica i Maxa Lewisa jako muzyków. Utrwaliło się przekonanie, że chłopaki grają eksperymentalną muzykę, która łączy wiele gatunków. Wraz z wydaniem “Swim Team”, eksperymentować mogą także fani, wybierając jak najbardziej abstrakcyjne miejsca do przesłuchania tego krążka. Ten album to doskonała propozycja na muzyczny popołudniowy relaks, cięższy dzień w pracy, “teaser” do lifestylowego spotu dla którejś z kampanii społecznych, poniekąd dobry wybór na podróż “w trasie”.

Nie wiem akurat jaki wpływ na krążek miał Fryderyk Chopin, ale Mirza wielokrotnie powtarzał, że polski kompozytor był inspiracją dla jego twórczości. “Swim Team” to świetna alternatywa dla fanów “arizońskiego” Lymbyc Systym, a pozostając w kontekście płyty, koniecznie przesłuchajcie takie utwory jak “Birds” czy “Truth Skull”. Amrs zostanie ciepło przyjęte także przez sympatyków żywego, islandzkiego múm czy lekkich, subtelnych dźwięków Keitha Kenniffa, znanego jako Helios. Wydaje się, że Mirza i Max na dobre ucięli komentarze, jakoby ich dorobek muzyczny stale nawiązywał do klimatów post-rocka. Lepszym określeniem będzie muzyka elektroniczna - komentują muzycy. Elektronika, która jednocześnie nie stroni od wykorzystania gitar czy perkusji. Przesłuchując “Swim Team” jestem przekonany, że silny wpływ na chłopaków miały sztuki wizualne. Każdy słuchacz pośród  akordeonów, fortepianów, dzwonków i syntezatorów, będzie właśnie szukał tych obrazów.

A&S postawili przed sobą nowe wyzwania, a efektem tego jest album, inny niż wszystkie poprzednie wydawnictwa. Dużo fantazji, muzycznego kompromisu, pomiędzy dźwiękami R&B, downtempo, powrotem do lat 80., a chwilami kiedy chciałbyś wyśpiewać “Polish Girl” Neon Indian.

Mateusz Grzeszczuk