Felietonyprzemek

Artyści Soundrive Fest część 1

Felietonyprzemek

Artyści Soundrive Fest część 1

Kogo usłyszymy na gdańskim festiwalu?

II edycja festiwalu Soundrive przenosi się do Gdańska, do nowo powstającego klubu B90 na terenie byłej Stoczni Gdańskiej. Impreza początkowo miała trwać 2 dni, jednak ostatecznie odbędzie się ona w dniach 16-18 sierpnia. Na dwóch scenach wystąpią niszowi muzycy oraz artyści o ugruntowanej pozycji w muzycznym świecie. Oto 15 z 30 wykonawców:

2:54 (Wielka Brytania)

2:54 to londyńska grupa, utworzona przez dwie siostry – Colette i Hannah Thurlow, która zyskała spory rozgłos ze względu na nowe rockandrollowe brzmienie. Zespół wyłania się z mgły różnych idei, tworząc muzykę zapadającą w pamięć, eteryczną a zarazem porywającą. Zewsząd wyłaniają się widmowe melodie, chmurne riffy i pełna niebezpieczeństw ściana dźwięku. Na żywo siostrom wspaniale akompaniują Joel Porter i Alex Robins, sprawiając że grupa, dzięki swoim ekspresywnym występom, zyskała świetną koncertową reputację. Zespół wydał swoją debiutancką płytę “2:54″ w 2012 roku (recenzja).

Branches (Polska)

Branches, grupę założoną w małym mieście leżącym pobliżu Gdańska, tworzą czterej muzycy – Mateusz Danek, Kamil Hordyniec, Filip Michalski i Jacek Rezner. Muzyka zespołu stanowi barwny melanż alt rocka, popu i muzyki elektronicznej. Ich niezwykłe inspiracje, pełne humory teksty i przemyślane kompozycje oddają wyjątkowy klimat muzyczny panujący w Trójmieście.

Cold Pumas (Wielka Brytania)

Cold Pumas pochodzą ze słynącego z targanych wiatrem molo Brighton i od samego początku są wierni zasadzie trzech P: Powtarzanie, Powtarzanie, Powtarzanie. Można powiedzieć, że nawet ich debiutancki album “Persistent Malaise” jest wynikiem ciągłego odradzania się. Album wydany w 2012 roku można uznać zarazem za gmach miarowo wytyczający takt zgromadzonym dźwiękom, jak i komin dający ujście krautrockowej katharsis. LP był poprzedzony kilkoma singlami, które uchwyciły rodzącą się ewolucję tej trójki pedantów o bratnich duszach.

Connan Mockasin (Nowa Zelandia)

Connan Mockasin prezentuje pewien rodzaj uroczego niedopasowania i specyficznego spojrzenia na świat, które szybko okazują się bardzo pociągające. Wystarczy posłuchać go raz, by natychmiast zapragnąć więcej. Mieszkający w Londynie nowozelandzki muzyk komponuje piękną, niekonwencjonalną muzykę, wyzwalającą sprzeczne uczucia. Wobec zalewu przemysłowo produkowanych popowych i “alternatywnych” wyrobów oraz prasowej manii poszukiwania kolejnych “wielkich objawień” jest niesłychanie trudno usłyszeć coś prawdziwie mocnego i oryginalnego. Istnieje wiele argumentów za tym, aby w tym natłoku wyróżnić Connana jako autentycznego popowego artystę.

Dignan Porch (Wielka Brytania)

Dignan Porch, z siedzibą w południowo londyńskim Tooting, zaczynali z Joem nagrywającym kompozycje, które sam określał jako “dziwne popowe piosenki”. Materiał, rejestrowany na zwykłym ośmiościeżkowym magnetofonie Tascam, stanowił muzyczny kolaż ułożonych warstwami melodii inspirowanych noise-popem, psychodelicznym garażowym rockiem i melancholijnym folkiem. Drugi album zespołu “Nothing Bad Will Ever Happen” poraża swoim surowym pięknem, melancholijnymi melodiami i pełnymi emocji, przenikającymi słuchaczy do szpiku kości, wokalami Joego i Hayley.

Egyptian Hip Hop (Wielka Brytania)

Egyptian Hip Hop to czterech chłopaków z Manchesteru, którzy uczęszczali na lekcje z gitary udzielane przez Johna Marra. Ich debiutancka EP-ka “Some Reptiles Grew Wings” to zbiór nieco kanciastych popowych piosenek, urzekających wyjątkowym rytmem. Po długiej przerwie Egyptian Hip Hop triumfalnie wrócili z albumem “Good Don`t Sleep”. O ile jest to płyta głęboko zainfekowana psychodelią, to równie mocno zbliża nas ona do popu.

Enchanted Hunters (Polska)

Enchanted Hunters to trio założone przez Małgorzatę Penkallę, do której dołączyli Magdalena Gajdzica i Patryk Zieliniewicz. W ich brzmieniu słychać inspiracje dream-popem i dream-folkiem. Już w pierwszej chwili uderza żeński pierwiastek silnie zakorzeniony w muzyce grupy: kobiece wokale, miękkie dźwięki fletu i talerzy skombinowane z gitarą. Wszystko to stwarza nieco nostalgiczną atmosferę, chwilami zahaczając o psychodelię, przywodzącą na myśl niezależną amerykańską scenę muzyczną lat 90. Po wydaniu w ubiegłym roku debiutanckiego albumu “Peoria” (recenzja), grupa zamierza wypuścić kolejny krążek w przyszłym roku. Jednak to co ukazuje Enchanted Hunters w prawdziwym świetle, to ich koncerty. Artyści, grając w różnych, najdziwniejszych miejscach, zawsze wzbudzają aplauz wśród publiczności.

Esben and the Witch (Wielka Brytania)

Grupa o nazwie inspirowanej starą duńską baśnią, sama jest obdarzona taką baśniową aurą magii i niepokoju. Esben and the Witch powstała w 2008, kiedy to Daniel Copeman, po przeprowadzce z Southampton do Brighton, poznał Thomasa Fishera. Następnie dołączyła do nich Rachel Davies. Na drugim krążku “Wash the Sins Not Only the Face” muzycy w pełni zrealizowali pomysły pojawiające się już na ich pierwszej, zbierającej dobre recenzje, płycie wydanej w 2011 – “Violet Cries”. Esben and the Witch to projekt intrygujący i zapadający w pamięć.

Girls Names (Wielka Brytania)

Girls Names to kwartet z Belfastu, odcinający się zarówno geograficznie, jak i psychicznie od dokonań swoich współczesnych w kraju i zagranicą. Ich drugi album “The New Life”, wydany w lutym tego roku, bazuje na brzmieniach sytuujących się na obrzeżach muzyki. Jest to sposób na znalezienie własnej drogi, biegnącej celowo omijającej główne nurty muzyczne. Przychylna krytyka, towarzysząca nowej płycie przyszła w czasie, gdy muzycy ruszyli w zupełnie nową czasoprzestrzeń. Najnowsze wydawnictwo nie jest gwałtowną zmianą, jaką przeszło Girls Names, jest to raczej efekt dwuletniej ewolucji od czasów “Dead to Me”.

Holograms (Szwecja)

Członkowie Holograms pochodzą ze Sztokholmu. To zespół, który generuje zadziwiająco dużo energii. Ich brzmienie łączy poczucie bezsensownej egzystencji z pragnieniem czegoś lepszego; przywodzi na myśl zarówno brutalność punk rocka, jak i elektroniczny blask nowej fali z początku lat 80. Muzyka grupy okazała się zbyt dobra, aby grać ją na osmalonych chodnikach i pustych ulicach.

iamamiwhoami (Szwecja)

Podczas ostatnich dwóch lat swojej działalności, iamamiwhoami w równym stopniu potrafiła zadziwić, oczarować, jak i intrygować. Kiedy jej, z jednej strony surrealistyczne, z drugiej wizualnie bogate, teledyski zaczęły się pojawiać w sieci, wyrósł las pytań o samą artystkę. W tym czasie klipy miały już miliony odsłon i całą rzeszę fanów. Okazało się, że ich twórczynią jest szwedzka piosenkarka Jonna Lee. Można przy tym nadmienić, że jej współpracownicy ciągle pozostają w cieniu. iamamiwhoami zabiera nas podróż do magicznego i cudownego muzycznego, a zarazem wizualnego świata; to jak gdyby cyfrowy zapis sennej wyprawy po pełnym seksu i smaku elektro-popie – koncept zarówno pomysłowy, jak i kuszący.

Izes (Polska)

Izes to solowy projekt muzyczny Izabelli Sawickiej. Piosenkarka i kompozytorka występuje razem z Ewą Kaszubą, Markiem Rogulusem Rogulskim, Tomaszem Szwelasem Szwelnikiem oraz Michałem Gosem. Wykraczając poza bariery gatunków muzycznych tworzą muzykę intensywną, dogłębną, emocjonalną. Ich występy to dający do myślenia performance. Bezkompromisowość i autentyczność to najczęściej pojawiające się określenia na temat Izes. Nie dające się zaszufladkować kompozycje na trąbkę, skrzypce, pianino, perkusję i podkłady elektroniczne wypełnione są silnym głosem, który przełamywany jest wysokimi tonami oraz szeptem. Debiutancka płyta “Emotional Risk” miała swoją premierę w 2012 roku. Aktualnie Izes pracuje nad nowymi nagraniami.

Karate Free Stylers (Polska)

Paweł Kowalewicz (perkusja), Piotr Siwicki (gitara, wokal) i Paweł Porzych (wokal, bas) – pochodzące z Olsztyna noise-rockowe trio ma na swoim koncie dwie ciepło przyjęte epki, kontrakty z wytwórniami w Polsce i Stanach Zjednoczonych i masę koncertów rozegranych w kraju. Swoją muzyką nawiązują do twórczości The Jesus and Mary Chain, My Bloody Valentine, A Place to Bury Strangers, Japandroids czy No Age, ale wszystkie te inspiracje przerobili na swój sposób, tworząc coś, co śmiało można nazwać post… everything. Na jesieni planują wydać długo wyczekiwany debiutancki album. Grają energicznie, a koncerty Karate Free Stylers zawsze są żywiołowe. Sceniczna bomba, która może wybuchnąć w każdym momencie.

Little White Lies (Polska)

Little White Lies to Kasia Katee Bartczak oraz Zbyszek Krenc. Razem tworzą tykającą bombę pełną muzycznego erotyzmu i napięcia. Ten ładunek wybucha podczas występów na żywo, które, jak zawsze w ich przypadku, są wyjątkowe i klimatyczne. To jedno z większych objawień ubiegłego roku. Jeszcze przed wydaniem płyty wystąpili na Heineken Open’er Festival. W listopadzie 2012 ukazał się ich debiutancki album “Devils in Disguise” (recenzja). Na fali entuzjazmu w kwietniu 2013 zespół wydał EP “In Word and Deed”, które pojawiło się w formie cyfrowej i, jako wydawnictwo kolekcjonerskie, na białej kasecie magnetofonowej.

Rainbow Arabia (Stany Zjednoczone)

Rainbow Arabia to elektroniczny duet z Kaliforni, który zadebiutował w 2008 roku. Zakup libańskich syntezatorów, umożliwiających granie muzyki mikrotonowej i lo-fi partii perkusji o wschodnich korzeniach, zainspirował Rainbow Arabia do zmiany ich dotychczasowego życia, w którym byli bardziej znani jako państwo Danny i Tiffany Preston. Demo zatytułowane “The Basta”, skomponowane i nagrane w parę dni, okazało się ich debiutem. Obecnie zespół ma na swoim koncie dwa długogrające albumy oraz dwie EP-ki. Ich ostatni album “FM Sushi” ukazał się w kwietniu tego roku. Guardian UK napisał o nich tak: wielonurtowa i odurzająca muzyka taneczna stanowiąca połączenie tańca derwiszów, wężowej melodyki i perkusji pochodzącej prosto z labiryntu uliczek suku.