♪ Baths – “Ocean Death”

Baths – “Ocean Death”

Podwodna pop-techno opera.

Przyłożyłem ucho do muszli, którą sprezentował mi Baths i usłyszałem szum oceanu. Nim zdążyłem się obejrzeć brałem kąpiel w strugach techno. Potem niespodziewanie nadeszło tsunami i do reszty wciągnęła mnie elektroniczna kipiel “Ocean Death”. W muzycznej kotłowaninie straciłem przytomność i ocknąłem się dopiero, gdy fale dźwięku wyrzuciły mnie na brzeg. To był prawdziwy, podwodny, operowy rave! Willowi Wiesenfeldowi, jak mało komu, udało się zapanować nad jednym z żywiołów (poprzednio sztuki tej dokonał Superpitcher remiksując utwór “Don’t Save Us from the Flames” z repertuaru M83). Ujarzmił potężny ocean i wydobył z niego to, co najpiękniejsze. Kompozycja “Ocean Death” mogłaby znaleźć się na ścieżce dźwiękowej do “Piątego elementu” Luca Bessona, gdyby tylko akcja filmu rozgrywała się pod powierzchnią morza. Co powiecie na futurystyczny sequel “Wielkiego błękitu”?

Szymon Matlak