Ben Howard – “I Forget Where We Were”

Ben Howard – “I Forget Where We Were”
Island Records/2014

Ben Howard jakiego nie znamy.

Muzyka Bena Howarda trafiła do głośników na całym świecie za sprawą płyty “Every Kingdom”, która sprawnie łączy energiczne, folkowe rytmy i kontemplacyjny głos wokalisty. Na albumie “I Forget Where We Were” przeważają spokój, koncentracja i powaga. Muzyk nadal surfuje, ale tym razem na mroczniejszych falach.

Ben Howard przyznał jakiś czas temu, że obawia się o nadchodzącą trasę koncertową, ponieważ nowy materiał jest trudny do grania na żywo. Jego obawy nie były do końca bezpodstawne (były, ponieważ teraz już wiadomo, że bilety sprzedają się bardzo dobrze). A to dlatego, że płyta “I Forget Where We Were” nie została zbudowana pod kątem list przebojów. Wskazuje na to już sam format piosenek. Za przykład może posłużyć choćby utwór tytułowy – ponad pięciominutowa, udana zresztą, próba stworzenia wielowymiarowej kompozycji, przy akompaniamencie orkiestry elektrycznych gitar. Howard nie ukrywa, że starał się stworzyć pełniejsze kompozycje, bardziej skomplikowane pod kątem instrumentalnym, ale ponieważ nie mógł pozwolić sobie na zatrudnienie orkiestry, postawił na gitary. Daje to nawet ciekawszy efekt oraz jeden z mocnych punktów całej płyty. Gitary akustyczne i elektryczne spotykają się, by za chwilę grać osobne partie, falują, jak gdyby popychane przez wiatr. Jest ich dużo, są wyraźne i bardzo obecne.

Na albumie na pewno brakuje utworów, na których od razu można “zaczepić ucho”, ale nie jest to krytyka. Płyta podąża spokojnie swoim tempem, a w tym samym czasie utwory nie tracą na melodyjności. Przechodzą płynnie jeden w drugi, są długie, mroczne i odzwierciedlają zimną porę roku, podczas której zostały nagrane. To ostatnie może być delikatnym minusem. Chyba, że ktoś lubi słuchać mrocznej muzyki w mroźne wieczory.

Weronika Makowska