Benagain – “Temat zastępczy” EP


Benagain – “Temat zastępczy” EP
wyd. własne/2011

Poznański alternatywny pop z trafnymi tekstami.

W czasach, gdy iPody, empetrójki i playlisty w odtwarzaczach muzyki na laptopach zawłaszczyła sobie elektronika nazwanie jakiegoś artysty indie staje się uwłaczaniem. Modną alternatywą jest folk i jemu pochodne, a pop spychany jest do lamusa, jako ten nieambitny, nudny, przestarzały. Kto w ogóle ustalił takie zasady? Rozhipsteryzowany światek staje się powoli hermetyczny, bo już teraz pojawia się coraz więcej ludzi, którzy powyżej uszu mają już wszelkie chillwave’y, ambienty i dubstepy. To co mainstreamowe wcale nie musi być gorsze. A może okaże się właśnie zbawienne?

Ludźmi, o których mowa wyżej, jest przede wszystkim grupa młodych artystów z Poznania. Na początku Benagain miał być solowym projektem Dawida Ciesiółki pragnącego grać indie-pop z domieszką rocka alternatywnego oraz folku, ale los chciał, by dołączyły do niego jeszcze trzy osoby. Kuba Lisek na basie, Piotr Korsak za perkusją i Agnieszka Śmigielska odpowiedzialna za glockenspiel i melodykę oraz będąca drugim głosem kapeli. Z tej współpracy zrodziła się EP-ka “Temat Zastępczy” mająca wprawdzie tylko cztery piosenki, ale za to zachwycająca dojrzałością ich tekstów. Dotykające problemów wybitnie współczesnych, czasem będące ironiczną i pełną dystansu refleksją nad młodymi ludźmi, których spotykają każdego dnia, uczuciami, popkulturą.

Tytułowy “Temat zastępczy” opowiada o dziewczynie, która chciałaby mieć życie jak w popularnym dwa lata temu serialu “Skins”, podczas gdy chłopak nie jest retro ani vintage, więc musi być passe. Z kolei “Era Plancka” to opowieść o niepasowaniu wśród plakatówek i hipsterek z rowerami holenderskimi, gdzie każdy kogoś udaje. Następnie “Nie patrz Wstecz”, najsubtelniejsza piosenka na płycie. Miękki głos Dawida Ciesiółki snuje się lekko poszukując kogoś prawdziwego, nurzającego się we wspomnieniach, próbującego się od nich odciąć. “Nie myśl o mnie, przecież to takie niedokładne”, trochę jak każdego dnia szukający siebie ludzie i nie potrafiący znaleźć właściwej osoby. I na koniec melancholijny, tęskny “Androgynous” czyli kolejne refleksja o uczuciach, bliskości, młodości w dzisiejszych czasach. Taka jest cała EP-ka – czerpiąca z życia, mówiąca o dwudziestokilkulatkach, ludziach zagubionych w tym, co oferuje świat, raczej smutnych, nawet jeśli modnych. “Chodźmy zasnąć z dala od siebie” śpiewa Agnieszka Pulak w drugiej części ostatniej piosenki, a wiadomo, że pragnienie jej bohaterki jest zupełnie inne.

Benagain są trochę jak Pustki, umiejętnie opowiadający proste i ważne historie, choć dużo subtelniejsi, wpadający w twee pop. Melodyjność ich muzyki urzeka i sprawia, że dobrze się jej słucha zarówno wieczorem, jak i w słoneczny, nawet wrześniowy dzień. EP-ce daleko do bycia rewolucyjną, ale wnosi powiew młodości do polskiej sceny alternatywnej. A młodość jest w cenie.

Monika Pomijan