Białe Wiśnie – “Tel Quel” EP

bialewisnietel.jpg Białe Wiśnie – “Tel Quel” EP
wyd. własne/2010

Kolejny poznański samorodek stawiający na wyraziste rockowe numery i polskie teksty.

Zespół Białe Wiśnie powstał w Poznaniu, mniej więcej w tym samym czasie kiedy Muchy przymierzały się do wydania swojego debiutanckiego albumu. Od tamtego czasu Białe Wiśnie zdążyły wydać EP “Noc i nowe kształty”. Po dwóch latach skład zespołu ostatecznie uformował się jako trio, które wspólnie z kilkoma gośćmi zarejestrowało materiał zebrany na wydanej w tym roku EP “Tel Quel”.

W poszukiwaniu znaczeń tajemniczego tytułu EP, wyszukiwarka naprowadza na francuskie pismo powstałe w latach 60. skupiające elitę intelektualną tamtych czasów. Tutaj ślad się urywa, w kontraście do tego intelektualnego tła, muzyka Białych Wiśni to klasyczny pop-rock hołubiący ciepłym brzmieniom syntezatorów i gitarowym melodiom rodem z lat 80. Całość balansuje pomiędzy rockową surowością, a syntetycznym kiczem. Dobrym przykładem jest tutaj “Mieszczański dramat” w którym słychać echa The Cure z okolic płyty “The Head on the Door”. Świetny dynamiczny numer oparty na wyrazistej linii basu, urozmaicony licznymi smaczkami dźwiękowymi (klawisze w refrenie!).

Podobne wrażenie towarzyszy otwierającej krążek “Księdze zaklęć”, w której dodatkowo pojawia się delikatny głos Ani Kunikowskiej. Galopujące gitarowe partie z utworu “Gówniarz” przywołują miłe skojarzenia z rockową alternatywą spod znaku R.E.M. To oczywiście jedynie skojarzenia – zespołowi nie można zarzucić braku pomysłów czy próby kopiowania legend z przeszłości. Utwór “Przemytnicy wrażliwości” to lekko psychodelizująca kompozycja, w której poza ciekawymi aranżacjami można wyłowić kilka słownych perełek, jak: “jeśli dzień jest miąższem owocu / wtedy pestka należy do nocy”. Głos Konrada Szadkowskiego nie powala ekspresywnością, ale ładnie komponuje się z warstwą brzmieniową utworów zebranych na EP.

Zespół na krótkich dystansach sprawdza się znakomicie – panowie pora na debiut!

Marcin Bieniek