BiPolar Bears – “3 Songs of Little Fury and Feathery Individuals”

bipolar-bears-3-songs.jpg BiPolar Bears – “3 Songs of Little Fury and Feathery Individuals”
wyd. własne/2009

BiPolar Bears to na polskim rynku muzycznym świeżynka. Jednak trzeba zaznaczyć, że świeżynka robiona przez ludzi już w branży doświadczonych. Odpowiedzialni za przedstawioną nam pod tym oporowo trudnym do zapamiętania tytułem twórczość są Szymon [d?] Danis (wcześniej metal, najbardziej znany jednak z industrialnego CO.IN.) i Kuba Mitoraj (wcześniej związany ze stylistyką jazzową). Na papierze wygląda to karkołomnie. Jak gra?

Na początku wzdrygam się w swej konfuzji. Od dobrych parunastu miesięcy uważam nu-metal za gatunek wymarły, pogrzebany gdzieś między grungem a new-romantic. Czyżby nu-metal revival? Brrr… Na szczęście “Clear and Cold Black” nie rozwija się rapowanką i ryczącym wniebogłosy refrenem. Zamiast tego dostajemy mieszankę najróżniejszych stylów, w których ostrzejsze nuty zdają się być jakby mniej znaczące.

Nie sposób odpowiedzieć, czym jest BiPolar Bears. Zamiast tego wyliczę, czym nie jest. Nie jest industrialem. Nie jest trip-hopem. Nie jest rockiem. Nie jest metalem. Nie jest chilloutem. Nic z tych rzeczy, a jednocześnie wszystkie. I jak to pogodzić? Nie mam pojęcia, ale im się udaje. Delikatny żeński wokal, połamany automat perkusyjny, przester basu, łagodna elektronika, jazzująca gitara. I do tego całkiem udany refren. Mniej więcej tak to wygląda w “DreamHunter Paradox”, najlepszym punkcie w zestawie. Dlaczego właśnie tak? No i tutaj moje subiektywne uczucia – maniera śpiewu etatowego wokalisty jest dla mnie drażniąca.

Obiecująco to wygląda. Zobaczymy co dalej.

Marcel Wandas