Birthgiving Toad – “For Awkward Company”

Birthgiving Toad – “For Awkward Company”
Wydanie własne/2011

Więcej takich projektów.

Muzyczne połączenia polsko-zagraniczne to nie nowość. Wystarczy choćby wspomnieć zespół Tres.b, czyli projekt pół Holendra, pół Amerykanina, Polki oraz pół Anglika, pół Duńczyka. Znani szerzej zagranicą, niż w kraju rzucają jasne i wyraźne światło na drogę podobnych kapel. Jednak o Birthgiving Toad nie trzeba się specjalnie martwić, bo choć powstali dopiero w zeszłym roku, to mają już pełny, składający się z dziesięciu piosenek set zatytułowany “For Awkward Company”. To duńsko-polski projekt, którego muzykę trudno skategoryzować, a ujęcie jej w zakładkę psychedelic prog rock byłoby hańbiącym uproszczeniem. Dlatego przyjrzyjmy się jej głębiej.

W ogólnym hajpie na elektroniką, z wyszczególnieniem pewnych podgatunków, których nie będziemy wskazywać palcem, nareszcie pojawia się gitarowe granie, w dodatku na wysokim poziomie. Birthgiving Toad zaskakują od samego początku i z każdą piosenką tylko podsycają rosnące zainteresowanie słuchacza, by odkrywać więcej i więcej. W bogatym sztafażu inspiracji znajdzie się nie tylko psychodela, ale również sporo jazzu, bądź co bądź mocno eksperymentalnego, by móc go płynnie połączyć z progresywnym rockiem. Słychać to już w pierwszej piosence “Waxtipede”, która zaczyna się flirtującym jazzem niczym z mocniejszych kawałków The Cinematic Orchestra, by w przejściach czerpać z brudnego rocka. Z kolei z klimatami postkolonialnych, francuskich artystów kojarzyć się może “Tiny Rocker” o zachwycającej solówce gitarowej, ani przez moment nie wytracający wyklaskiwanego w tle rytmu.

Ta płyta nieustannie zaskakuje. Jak choćby wybitnie czerpiącą z folku aranżacją w zaledwie półminutowym “Drop Inside”, które przechodzi w kolejną niespodziankę – “Getting Vivid”. Kawałek rozpoczyna drugą część setu, gdzie jest więcej brudnych, ciężkich gitar doprawionych niskim, bardziej recytującym niż śpiewanym wokalem. “Getting Vivid” czerpie z bluesa, stając się mroczną, tęskną opowieścią. Na koniec mamy popis gitarowego nu jazzu czyli “Eyes Fixed Ahead”, gdzie zmodyfikowany elektronicznie wokal staje się niejako kolejnym instrumentem, wnosząc do finałowego kawałka sporo krystalicznego, ale wciąż tajemniczego chłodu.

Tym, co przede wszystkim ujmuje w muzyce Birthgiving Toad jest niebanalne połączenie mocnych gitar i jazzowej wrażliwości, a także wymyślne, choć czasem zaskakująco krótkie solówki. W oczy rzuca się koncept postawienia obok siebie każdej piosenki właśnie w takiej, nie innej kolejności. Duńsko-polski projekt to nie tylko wybitnie dojrzałe, melodyjne dźwięki, ale przede wszystkim sposób na wykorzystanie jazzu na jeszcze jeden, dotąd niespotkany sposób. A przy tym nie zabraknie tutaj elektroniki czy raczej świadomej zabawy nią, jak pokazuje najweselszy utwór – “No. 2″. Więcej takich projektów!

Monika Pomijan