Bombay Bicycle Club – “Flaws”

bombay-bicycle-club-flaws-300x300.jpg Bombay Bicycle Club – “Flaws”
2010/Island

Akustyczna płyta bezpretensjonalnej kapeli.

Bombay Bicycle Club przekuło swoje podejście pod tytułem “jesteśmy zwykłymi chłopakami i chcemy grać zwykłe piosenki” w jedną ze swoich głównych zalet. Idą swoją drogą, nie przejmując się za bardzo tym, co się aktualnie dzieje na scenie. Ich debiutanckie “I Had The Blues But I Shook Them Loose” był jednym z ostatnich albumów osadzonych w indie-gitarowym graniu, który stanowił wartość jako całość. Teraz kwartet z Londynu postanowił nabrać trochę oddechu i nagrać krążek z piosenkami w aranżacjach akustycznych.

Na “Flaws” znalazło się sporo nowych kawałków, jak i też kilka coverów oraz nowych wersji kawałków z pierwszej płyty. Utwory zostały przeinterpretowane w bardzo tradycyjny sposób, oprócz gitar akustycznych, basu, perkusji i banjo, nie należy się spodziewać żadnych fajerwerków aranżacyjnych. Niektóre piosenki na tym zyskały, jak będące uprzednio pełnym energii przebojem “Dust On The Ground”, które bez problemu przebiera wolniejszą i bardziej melancholijną formę. Natomiast nowe piosenki wypadają w większości bezbarwnie i są po prostu zbyt zachowawcze. O ile wspomniana prostota sprawdzała się, gdy chłopaki grali na bardziej zelektryfikowanych instrumentach, o tyle przy spokojniejszym klimacie zaczyna wiać nudą. A wystarczyło, aby w tytułowym “Flaws” zaśpiewała też Lucy Rose i od razu dostajemy znacznie bardziej zajmującą piosenkę.

Na pewno wiele osób ucieszy całkiem niezły cover “Swansea” Joanny Newsom z wprowadzającą nieco świeżości partią keyboardów. Właśnie takich pomysłów, małych cieszących uszy ozdobników na “Flaws” brakuje. Dostajemy album, będący atrakcją tylko dla miłośników “I Had The Blues But I Shook Them Loose”. Reszta powinna najpierw posłuchać pierwszego krążka Brytyjczyków, a akustyczne kompozycje Bombay Bicycle Club potraktować raczej jako ciekawostkę.

Krzysztof Kowalczyk