Braty z Rakemna – “Krew, sex, popyt, podaż”

Braty z Rakemna – “Krew, sex, popyt, podaż”
Wytwórnia Krajowa/2012

Brutalna rzeczywistość w rytmie rock’n'roll.

25 września 2004 roku na polskim rynku muzycznym pojawiła się płyta “Fusy precz!!!” gryfińskiego zespołu Braty z Rakemna. Album wywołał spore poruszenie na polskiej alternatywnej scenie, a tym samym otrzymał wiele pochlebnych recenzji. Był oryginalny, świeży, elektryzujący, inteligenty… I można by tak chyba długo wymieniać słowa uznania, które padały w oczekiwaniu na kolejny krążek chłopaków z Gryfina. Po ośmiu długich latach milczenia dostajemy porcję nowej muzyki. Czy jest ona tak samo zajmująca i rewolucyjna jak ta sprzed paru lat?

Druga odsłona muzyczna Bratów z Rakemna nosi tytuł “Krew, sex, popyt, podaż”. Wydawnictwo ujrzało światło dzienne 12 listopada 2012 roku i zawiera 11 utworów o rock’n'rollowym zabarwieniu. W każdej piosence słychać jednak domieszkę innych nurtów muzycznych, dzięki czemu piosenki stają się bardziej różnorodne i zarazem ciekawsze.

Płytę rozpoczyna bardzo energiczny i nieokiełznany utwór “Z twoich tłustych oczu”. Dostając na wstępie taką dziką dawkę energii chciałoby się otrzymywać ją już do końca trwania płyty. Niestety w kolejnych utworach moc brzmienia trochę jakby przygasa. “Piosenka z treścią w tytule” i “Czarny Pasterz” to piosenki, w których w początkowych nutach wyraźnie słychać inspirację latami 80. Te inspiracje wkradają się także w pozostałe utwory. “Laurka z trupią czaszką” to punk rockowa surowość brzmienia, natomiast w “Amigo”, tak jak w “Graj Cyganie” lekki retro rock’n'roll ospale przewija się przez całą piosenkę. Następnie napotykamy smutno gdybające “Sedno”, a po nim jakby z innej, lecz jednak ciągle tej samej bajki, kosmiczne “Run, Run, Run”. W utworach “Względem dylematów” i “Chrystus rebus” robi się już coraz bardziej melancholijnie. A płytę zamyka, najbardziej moim zdaniem, mroczna kompozycja pt.”Wstań”.

Choć po pierwszych dźwiękach płyty wydawać by się mogło inaczej, całość materiału utrzymana jest w dość ponurym nastroju. Mam wrażenie, że Braty z Rakemna poprzez wszystkie piosenki, krok po kroku sprowadzają nas na ziemię, do szarej, smutnej rzeczywistości pełnej kłamstw, terroru i manipulacji, w której nie ma już miejsca na niewinność czy prostoduszność. Z jednej strony za sprawą rock’n'rolla powinniśmy czuć, że jest zabawa, że będzie fajnie, jednak z drugiej strony te emocje są stłumione przez muzyczne odniesienia do lat 80. Ale nie tych barwnych, raczej tych psychodelicznych.

Podczas gdy w albumie “Fusy precz!!!” czuć było młodzieńczy powiew świeżości, takie niewymuszone beztroskie, nonszalanckie granie, to w kolejnej odsłonie dostajemy tę świeżość dopracowaną, wyuczoną, bardziej wymuskaną, dojrzałą. Mimo iż gryfiniarze wydorośleli, stali się bardziej profesjonalni, a teksty w dojrzalszy, mniej naiwny sposób komentują otaczający nas świat, to wciąż słychać w nich takich trochę dużych chłopców. Nie wiem jednak dlaczego wciąż wolę wierzyć tym pierwszym, dopiero co rozpoczynającym swój muzyczny manifest.

Zuzanna Kotala

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym albumu.