Budyń i Sprawcy Rzepaku – “Baset”

baset.jpg Budyń w sosie własnym

Budyń jest świetny! I co ciekawe, smakuje tak samo dobrze z Pogodno, jak i solo. Najnowszym albumem “Baset” potwierdza swoją pozycję cudownego szaleńca na polskiej scenie muzycznej.

Solowy projekt Jacka Szymkiewicza powstał we współpracy ze Sprawcami Rzepaku, czyli Olą Rzepką z Katowic i Darkiem Sprawką z Łodzi. Krążek został nagrany u Maćka Cieślaka, razem z Jarkiem Kozłowskim (Pogodno, Mitch & Mitch) i Michałem Bielą (Kristen, Ścianka). Na tym krążku jest absolutnie wszystko: rock’n'roll, hip-hop, jazz, elektronika i dużo dźwiękowych eksperymentów. A wszystko to z niepowtarzalnymi tekstami Budynia.

“Baset”, tak jak i poprzedni solowy “Kilof”, wydaje się trochę bardziej refleksyjny od tego, co tworzy Pogodno. Mniej tu wesołych piosenek, więcej smutnych i gorzkich przemyśleń, aczkolwiek podanych w dosyć “niepoważnym” sosie. Czasem robi się rockowo i ostro (“Billy”, “Tak i nie”), najczęściej jest raczej melancholijnie.

W kawałku “Owoce” słyszymy: “Piosenki są jak rośliny, mogą być jak kwiaty cięte albo jak drzewo, które zapuszcza korzenie w twojej głowie”. I coś w tym jest. Piosenki Budynia zdecydowanie zapuszczają korzenie i nie dają o sobie zapomnieć.  Szymkiewiczowi udaje się to, co u innych brzmi zazwyczaj topornie i pompatycznie – przekazuje jakąś życiową prawdę, ale tak lekko i mimochodem, że świetnie się tego słucha. Mamy więc teksty o: Bogu (“widziałem Boga (…) tylko mój Boże przecież to nie był Bóg, bo to był potwór, sami go wyhodowaliśmy, spaśliśmy modlitwami”), i o nas samych (“jak to jest, że gdy już co chcemy mamy to się zapychamy”).

Są też kompozycje czysto instrumentalne (“Chciałem pomyśleć o kolejności”) – fajnie jazzujące, z nieco “ściankowymi” szumami.  Do płyty dołączone jest słuchowisko Krzysztofa Czeczota “Dublin. One Way” opowiadające o losach polskiego emigranta, z wykorzystaniem kilku basetowych kawałków.

Może niektórzy poczują się zmęczeni takim, trochę cięższym wydaniem Budynia. Ja to kupuję, mało tego, dla mnie płyta “Baset” to jedna z najlepszych płyt roku.

Eliza Gaust