CH-CH-CHING – “Dom”

CH-CH-CHING – “Dom”
Qulturap/2012

Nawiedzony dom.

Solowy projekt Pawła Trzcińskiego, współpracującego z kolektywem The Complainer, wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom gatunkowym. Albumem “Dom” warszawski muzyk serwuje słuchaczom wymieszaną i wstrząśniętą dawkę elektronicznych dźwięków.

Jednym z czynników prowadzących do powstania tej płyty było spotkanie Pawła Trzcińskiego z Markiem Gluzińskim – właścicielem wytwórni Qulturap, z której wywodzi się Etamski, BNNT czy Niwea. Zbliżone gusta i pomysły z pewnością ułatwiły wydanie krążka zapowiadanego jako synth-pop wzbogacony o parkietową motorykę z niepokojącymi wokalami, momentami zapuszczający się nawet w tropikalne rytmy.

Album rozpoczyna intro świdrujące na zmianę lewy oraz prawy kanał głośników. Tytułowe “Home” atakuje ciężkimi, surowymi beatami oraz przeciętnym wokalem. “Eyes” – z psychodelicznym i lekko rozmytym wokalem – wypada już dużo lepiej. Owy psychodeliczny wokal generalnie dobrze wpasowuje się w kompozycje zawarte na krążku, jednak momentami jest zbyt mało przekonywujący. Szkoda, że Paweł Trzciński z większym natężeniem nie podążył ze swoją muzyką w kierunku owych tropikalnych brzmień, jakich doświadczymy jedynie w kawałku “OpenUp”. Zamykające płytę “Fanfare” nasuwa skojarzenia z twórczością Tangerine Dream i ich ścieżką dźwiękowoą do filmu “Złodziej”, końcowe “Loveisasound”, to obok “Openup”, najmocniejszy atut tego wydawnictwa.

Ostatecznie Ch-Ch-Ching wywołuje mieszane uczucia. Po prostu mogło być lepiej, bo przechodząc przez wszystkie sześć pokoi tego domu czujemy magię zawartą w jego ścianach, ale z drugiej strony mamy przeczucie, że nie do końca jest to dom, w którym chcielibyśmy zamieszkać…

Marek Cieślak