Chet Faker – “Thinking In Textures” EP

Chet Faker – “Thinking In Textures” EP
Chess Club Records/2012

Imponująca wrażliwość muzyczna.

Pochodzący z Melbourne producent Nick Murphy ukrywający się pod pseudonimem Chet Faker stał się popularny po wypuszczeniu do sieci coveru “No Diggity” z repertuaru Blackstreet. Wkrótce po tym, gdy w internecie zaczęły ukazywać się jego kolejne utwory – a muzyk zyskiwał coraz większy rozgłos – zainteresowała się nim wytwórnia Chess Club Records. Efektem współpracy owej wytwórni i Fakera było wydanie EP-ki “Thinking In Textures”.

Swoją drogą Chet bardzo trafnie zatytułował swój album – niebanalne eksperymenty muzyczne i dążenie do odkrycia nowych dźwięków doprowadziły go do wyprodukowania ciekawego, zróżnicowanego materiału, którego osią jest interakcja melodii i wokalu. Na płycie znalazło się zaledwie siedem kawałków, ale w każdym z nich znajdziemy coś niepowtarzalnego. Jestem daleka od wkładania muzyki Fakera w jakąkolwiek z szufladek, bo nie ma to najmniejszego sensu. Artysta serwuje nam unikalny koktajl muzyczny zawierający najrozmaitsze formy – w jego utworach znajdziemy elementy elektroniki, downtempo czy lo-fi, ale także r’n'b i soulu (a jeśli zastanowimy się chwilę dłużej, na pewno znajdziemy tam coś jeszcze).

Muzyka Cheta to charakterystyczne powolne tempo, subtelnie zróżnicowane dźwięki i rytmiczne, chwytliwe bity. Tak mocną podstawę, jaką jest warstwa muzyczna, uzupełnia ciepły wokal Cheta, który czasem jest nieco senny i zaniżony, innym razem zaś silny i wyrazisty. Artysta śpiewa jakby od niechcenia, a tak naprawdę dźwięki wydobywają się z niego z niewzruszoną wręcz łatwością (szczególnie można to usłyszeć i zaobserwować na nagraniach Live Sessions – polecam obejrzeć trzyczęściowy cykl występów na żywo: “Archangel”, “No Diggity” oraz “Love & Feeling” poniżej). Trudno odmówić Australijczykowi talentu. To artysta bardzo świadomy, doskonale zdający sobie sprawę z tego, jakie dźwięki chce usłyszeć i wiedzący jak swoje muzyczne założenia osiągnąć.

Krążek “Thinking In Textures” to krótko mówiąc: hipnotyczny wokal i niezwykła muzyka. Faker jest magikiem, który oczarowuje słuchacza spokojnym głosem i czułymi brzmieniami. Wystarczy włączyć “play” i poddać się dźwiękom, otulić się nimi i chłonąć… wprowadzając w przyjemny, chilloutowy nastrój. Jak dla mnie – Chet i jego płyta to jedno z największych objawień ubiegłego roku.