Christian Löffler – “Young Alaska”

Christian Löffler – “Young Alaska”
Ki Records/2014

Porusza serce, a przecież to “tylko techno”.

Czy może być coś piękniejszego niż przeżywanie muzyki? Odczuwanie smutku, radości, strachu, żalu, współczucia i innych tylko poprzez dźwięki? Czy jest coś wspanialszego od wzajemnego powiązania artysta-odbiorca, wzajemnego zrozumienia? Czy jest coś fajniejszego niż umiejętność stwarzania przez muzyków soundtracku do naszego życia?

“Young Alaska” to drugi album Christiana Löfflera. Drugi, który zaskarbił sobie umysły fanów minimalu w muzyce elektronicznej. Artysta potrafi łączyć ze sobą melancholijne melodie z pulsującym basem, zapętla poszczególne partie żywych instrumentów i okrasza je niebanalnymi podbiciami, sięga po elementy ambientowe i wzmacnia je regularnym rytmem techno. I wielu osobom pewnie to “techno” źle się kojarzy, ale kiedy tylko usłyszą one krążek “Young Alaska”, szybko zmienią zdanie, bo jest w tym wszystkim pewien urok i całe zastępy wrażliwości.

Z Löfflerem możemy przeżyć wiele ciekawych rzeczy. Czasami zaszywamy się wraz ze swoimi myślami w pokoju (“Young Alaska“), innym razem zachwycamy się najmniejszymi cudami świata  (“Veiled Grey“), spacerujemy nocą po mieście (“Beirut“), czy też pędzimy rowerem pustą drogą czując niesamowitą wolność (“Mt. Grace“).

Album producenta może wydawać się zbyt ponury i zimny, jednak kiedy zagłębimy się w tekstury brzmień, nagle wszystko nabiera innego kolorytu, jest o wiele cieplej i uderzająco przyjemnie. Löffler stworzył piękny soundtrack do codziennych czynności pełnych refleksji nad nieznośną lekkością bytu.

Ewelina Malinowska