Circa Survive – “Descensus”

Circa Survive – “Descensus”
Sumerian Records/2014

W końcu na właściwym miejscu.

Jeśli miałbym użyć tylko jednego słowa, by opisać to, co robią muzycy Circa Survive, powiedziałbym – niepewność. Od kilku lat z sukcesami zgrabnie balansują między swoimi hardcore’owymi korzeniami umiejętnie łącząc je ze skłonnościami do progresywnych odjazdów, choć często odpływali zbyt daleko w różnych kierunkach, więc nie za bardzo wiedziałem, czym tak naprawdę nas jeszcze zaskoczą. I pojawił się “Descensus”.

Piąty album grupy to tak naprawdę wielki krok milowy dla ich samej twórczości. Nie chodzi mi tylko o to, że zagwarantowali sobie sukces jako zespół alternatywny bijąc rekordy na iTunesie, ani o to, że po problemach z wydawcą (po “Blue Sky Noise” wydanej w dużej wytwórni, następny album – “Violent Waves” wydali własnym sumptem) trafili do legendarnej Sumerian Records. Nie, tym razem usłyszałem po raz pierwszy to genialne skrzyżowanie między prog-rockiem i post-hardcore’m, którego najwyraźniej poszukiwali już jakiś czas. Od pierwszych dźwięków rozpoczynającego album utworu “Schema” słychać niesamowitą pewność siebie. Ostre jazgoty gitar, gigantyczny wokal Greena i atmosfera, jakby byli kuzynami Toola, wrzuca nas od razu na głęboką wodę. Później jest tylko ciekawiej – “Always Begin” – brzmiący jak wycięty z debiutu z genialnym refrenem, “Only the Sun” z flangerem gitar w roli głównej czy wieńczący album “Descensus”, który pomimo swoich ośmiu minut, wciąga słuchacza w genialny nastrój swoimi repetycjami do ostatniej sekundy.

“Descensus” dobitnie pokazuje, że w prog-rocka można się jeszcze bawić umiejętnie i ciekawie. Piąty album Amerykanów jest bardzo, bardzo dobry i zasługuje na pewno na większy posłuch – przynajmniej poza USA. Tam już sukces mają zapewniony.

Kuba Serafin