CocoRosie – “Tales of a Grass Widow”

CocoRosie – “Tales of a Grass Widow”
City Slang/2013

Opowieści do sennego koszmaru.

Słuchanie płyty CocoRosie to niełatwe zadanie. Po pierwsze należy zaakceptować wokal Sierry, który mimo iż charakterystyczny, balansuje nerwowo na granicy “irytujący”. Przypomina w tym osłabioną staruszkę, która wychodzi na powietrze po latach odosobnienia i próbuje przemówić. Z takim samym dramatyzmem i ochrypłością. Czy kiedy już przyzwyczaimy się do tej niecodziennej deklamacji, możemy stwierdzić, że lubimy CocoRosie? Nie, to dopiero początek krętej drogi zwanej “Tales of a Grass Widow”.

Obcując z twórczością zespołu ma się wrażenie jakiegoś oblepiającego smutku i mroku, które przesiąkają ich styl. Nie jest to bynajmniej pozytywny smutek, a raczej makabryczne klimaty z teledysku Soundgarden, gdzie dziewczynka, której spływa piana z ust, przypieka swoją Barbie na rożnie. Już same okładki płyt, te lepsze i te gorsze, niosą elementy prowokacji, delikatnej perwersji lub po prostu jakiegoś niewyrażalnego brudu.

I na pewno nie można odmówić Biance i Sierze ich unikalnego stylu, charakteru i bogatych aranżacji, ale w przypadku nowej płyty to za mało. Oprócz kilku jaśniejszych momentów, “Tales of a Grass Widow” nierzadko wpływa na mieliznę, a nawet zahacza o kicz. Już w pierwszym utworze, gdzie anielskie głosy, które ogłaszają: “Witamy w życiu pozagrobowym”, przeplatane są dyskotekowym syntezatorem, słychać lekki zgrzyt. Trochę jak połączenie Enyi i słabej Madonny.

Jaśniejszym akcentem jest na pewno duet z wokalistą zespoły Antony & the Johnsons w “Tears for Animals”, który bardzo tu przypomina Jamesa Blake’a. I pomimo iż jest to utwór o miłości do rodzaju ludzkiego, pojawiają się czarne obrazy. m.in w słowach: Stop the slaughter of our daughters / Poisoning the water.

Nie przekonuje mnie świat wiecznego smutku i lekkiej grozy, jaki proponują CocoRosie. Szczególnie, że okalają go słabe melodie, które nie są wystarczającym nośnikiem. Nie widzę tu piękna w tej makabresce. Słyszę za to świdrujący w głowie, zaostrzony głos Sierry.

Weronika Makowska