Relacjeprzemek

Cycki Radka nie dla fanów

Relacjeprzemek

Cycki Radka nie dla fanów
Warszawa/13.11.2014

Pustki zagrały w Stodole.

Małe opóźnienie koncertu to dobra chwila, aby przypomnieć sobie o panu Buble i jego “Softly as I Leave You” albo “Stay With Me” w wykonaniu Amos Lee. Z Pustkami tak romantycznie już nie było. Męczyliśmy się od samego początku koncertu, w szczególności pośród powtarzanych sekwencji utworu “Słabość chwilowa”. Swego rodzaju słabość dopadła także sprzęt, dlatego artyści zarządzili oficjalne poszukiwania baterii “paluszków”. Później było już bardziej dynamicznie, głównie za przyczyną niezłych partii gitarowych na “Trawie”. Następujące po sobie utwory budziły we mnie ambiwalentne uczucia, bo przecież jeszcze przed chwilą z powodu niskiego ciśnienia mógłbym parsknąć farbą z nosa, tak teraz publiczność śpiewa: już nic nie oddzieli od twej świeżości. Świeżo nie znaczy sucho, a wysokie temperatury panują na “Safari”. I już miał wybrzmieć kolejny utwór z nowego albumu, a przytrafiły się kolejne problemy. Tym razem wokalistka była głucha, a klawiszowiec pod wpływem światła nie widział żadnych klawiszy.

Następny utwór “Wyjeżdżam” przypominał mi twórczość Ani Rusowicz, chwilami słyszałem Melę Koteluk, a moje serducho w szczególności zdobyły partie klawiszowe. Jak się spodziewałem, zespół wraz z pierwszymi słowami tekstu: chwilami kiedy zapominam złe, widzę jak graliśmy w chowanego mógł liczyć na żywą reakcję i wokal publiczności. Radek zauważył też, ze nigdy wcześniej nie mieli okazji zagrać w nowej hali “Stodoły”, kwitując, że w dużej sali kompletnie by się nie odnaleźli. Pewnie i ja nie odnalazłbym się, biorąc pod uwagę jak bardzo rozkleiłem się przy “Po omacku” – świetnej balladzie, z lekką perkusją w tle. Jakiś czas temu oglądałem nagrania live z Och Teatru w Warszawie, gdzie zespół wykonał kawałek “Pokój”, w którym najbardziej zaciekawił mnie interesujący tekst. Na parę minut i hala warszawskiej Stodoły pełna była złej mocy! Nastrój stale był rozregulowany dzięki grupie “krzykliwych” fanów, którzy np. dopominali się dowcipów ze sceny. Ostatecznie stanęliśmy na tym, że tylko jeden członek zespołu ukończył jakąkolwiek szkołę muzyczną. Moją uwagę zwrócił także awangardowy “Patyczak”, z którym nigdy nie łączyłbym żadnego zespołu współczesnego. Tym, którzy chcą pogrzebać w historii zespołu, dodam, że jest to kawałek, który promował ich pierwszą płytę (polecam teledysk). O ile się nie mylę, ma już chyba z siedem lat, dlatego zdziwiłem się, że znalazł swoje miejsce na koncertowej rozkładówce.

Byli i tacy, którzy żądali natychmiastowego “pokazania cycków” przez Radka, niestety ten nie zgodził się na takie rozwiązania. Nosowskiej na koncercie nie było, aczkolwiek nie był to powód, aby nie zagrać “Notesu”, w którym to zespół ciekawie wykorzystał słowa polskiego poety Antoniego Słonimskiego. Wśród wszystkich fanów znaleźli się także i tacy, którzy mogli przyjść na koncert, odsłuchać “Lugolę” i wrócić do domu. Kompletnie nie rozumiejąc fenomenu tego kawałka, czekałem na “Tyle z życia”. Basia wyśpiewała: Tyle szczęścia, w ile uwierzysz, tyle złota, ile uniesiesz i wnet dotarło do mnie, że  muzycznie więcej już nic nie uniosę. Pustki to przecież jeden z najbardziej specyficznych, oryginalnych zespołów na polskiej scenie muzycznej. Zjawisko, któremu warto się przyglądać, muzyczne tony, kilogramy!

Mateusz Grzeszczuk