Cymbals Eat Guitars – “Lenses Alien”

Cymbals Eat Guitars – “Lenses Alien”
Barsuk/2011

Nie potrzeba żadnych rewolucji.

Debiutu Cymbals Eat Guitars sprzed dwóch lat był urzekający (tutaj recenzja). Gitarowe granie odwołujące się do starej szkoły indie spod znaku Pavement czy Built To Spill, w którym nie brakuje świetnych melodii, piosenek o mocno rozjechanych strukturach, a przede wszystkim młodzieńczej werwy, było jedną z przyjemniejszych rzeczy, jakie zdarzyły się muzyce w 2009 roku. Zgodnie z przewidywaniami, druga płyta pt. “Lenses Alien” kontynuuje drogę obraną na “Why There Are Mountains”. I słusznie, bowiem materiał z debiutanckiego krążka posiada w sobie dużo świeżości i potencjału, który zespół powinien konsekwentnie wykorzystywać.

Na samym początku dostajemy najdłuższy numer na płycie, ośmiominutowe “Rifles Eyesight (Proper Name)”, będące syntezą wszystkiego co dobre w stylu Cymabls Eat Guitar: częste zmiany tempa, mnóstwo pomysłów aranżacyjnych (pojawiąjące się gdzieniegdzie pianino oraz smyczki) i zaangażowany wokal Josepha D’Agostina. Potem dzieje się równie dużo i właściwie trudno znaleźć słabszy moment.

W porównaniu z debiutem, “Lenses Alien” jest bardziej melancholijne i brak na nim wielu wybuchających riffów gitarowych, a co za tym idzie – patosu. Jednakże nadal jest to muzyka dynamiczna, najeżona sporą ilością potencjalnych przebojów. Wymieszanie popowości z kombinowaniem charakterystycznym dla ambitnych post-hardcorowych kapel wciąż daje świetny efekt. Cymbals Eat Guitars pozostaje więc na dobrej drodze, aby przejąć pałeczkę po swoich starszych kolegach.

Krzysztof Kowalczyk