Czesław Śpiewa – “Pop”

czeslaw-spiewa-pop.jpg Czesław Śpiewa – “Pop”
Mystic Production/2010

Po niespodziewanym sukcesie “Debiutu”, Czesław Mozil powraca z nową płytą, która i tym razem – wbrew wszelkim obawom -  jest skazana na sukces.

Kiedy kilka lat temu w radiu zaczęła się przewijać “Maszynka do świerkania”, wszyscy zastanawiali się co to za dziwadło. Niedługo później okazało się, że to dzieło formacji o równie kuriozalnej nazwie, “Czesław Śpiewa”. Nikt się wtedy nie spodziewał, że trzydziestoletni wówczas pół Polak pół Duńczyk swoją kabaretowo-groteskową konwencją z domieszką alternatywy podbije rodzimych słuchaczy. Szybko zaczęły się pojawiać określenia “zjawisko”, “fenomen”, “objawienie”.

Teraz Mozil kontynuuje swoje dzieło. Jednak w nieco inny sposób. Album “Pop” faktycznie jest popowy. Jednak nie w tym znaczeniu, jakie znane jest potocznie. Jest to płyta, która zawiera po prostu bardziej popowe kompozycje, niż na “Debiucie” czy w repertuarze Tesco Value, w którym Czesław zaczynał swoją karierę. Jednak mimo tej “popowości” płyta jest jeszcze bardziej groteskowa. Szczególnie w warstwie muzycznej. Nie ma tu już instrumentalnego minimalizmu. Są za to rozdmuchane do granic możliwości aranżacje, przypominające orkiestrowy rozmach (“Piosenka dla pajączka”) czy musicalowe zacięcie (“Frozen Margarita”). Są też pełne potężnej energii – oparte przede wszystkim na gitarze i perkusji – hity, przy których nogi same ruszają do tańca: “W sam raz” i “O tych w Krakowie”.

Ciekawym zabiegiem – chyba jednak bardziej promocyjnym niż podyktowanym potrzebą współpracy – jest udział trójki muzyków z krajowej czołówki. O ile Katarzyna Nosowska w miłosnym duecie “Caesia & Ruben” i Gaba Kulka w ekspresyjnym “Caravan” nie wychodzą poza charakterystyczne dla siebie ramy, to już krzyki Nergala są w “Dziewczynie z branży” prawie nie do poznania. Trzeba powiedzieć, że bardzo interesująco wypadła ta współpraca, bo kompozycje zyskały jeszcze bardziej na wartości.

Jednak “Pop” to nie tylko muzyka. To także teksty. Po raz kolejny baśniowe i odrealnione. Ale jednocześnie bardzo trafnie opisujące rzeczywistość, w której żyjemy. Ot, taki fragment: “Idź żołnierzyku pokaż co masz, A jak czegoś jeszcze chcesz to daj im w twarz! Idź żołnierzyku przez cały świat, Możesz maszerować tak i żyć sto lat”, to nic innego jak próba rozprawienia się z naszą rodzimą ułańską fantazją, którą chcemy wszędzie przemycać. Teksty te śpiewa Mozil z jeszcze większa manierą niż dotychczas. Jednak to wcale nie drażni. Słychać, że dojrzał jako wokalista. Czuje się w tej roli dużo pewniej. Szczególnie, kiedy śpiewa po angielsku.

“Pop” to niespełna 35 minut muzyki, którą Czesław znowu śpiewa i daje znak, że to jeszcze nie koniec jego wariacji na temat dźwięków. Doskonale wie, jaką drogą chce podążać, ale jednocześnie słuchacze nie mają pojęcia, dokąd poprowadzi ich GPS Mozila. Naprawdę warto mieć “Pop” na półce.

Patryk Gochniewski