Podsumowaniaprzemek

Debiuty 2013 roku, których nie możesz przegapić!

Podsumowaniaprzemek

Debiuty 2013 roku, których nie możesz przegapić!

Jak co roku zasypywani jesteśmy nowinkami o nowych albumach debiutujących zespołów. W całym tym gąszczu trudno wyłonić te najistotniejsze. Przychodzimy Wam z pomocą i prezentujemy najciekawiej zapowiadających się wykonawców.

Na początku słowo wstępne. W zestawieniu pominięte zostały albumy mające premierę przed ukazaniem się tekstu. Jednak o nich też warto wspomnieć i miejsce dla nich znalazło się w następnym akapicie.

Debiutanckie albumy mają to do siebie, że albo spadają jak grom z jasnego nieba, albo rzesze fanów czekają na nie z wypiekami na twarzy. Do tych drugich z pewnością zaliczyć można debiut Atoms for Peace. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów Thoma Yorka i Radiohead. Supergrupa, w której w skład wchodzi wspomniany Thom trzyma najwyższy poziom i staje krok przed resztą. Są gwarantem świetnej muzyki, w której utkniemy na dobre od pierwszych dźwięków utworu “Before Your Very Eyes…” otwierającego album “Amok”. Z Polski natomiast rolę stuprocentowego objawienia pełni Peter J. Birch ze swoim longplayem “When the Sun’s Risin’Over the Town”, którego recenzje możecie przeczytać tutaj.

na skróty: POLSKAŚWIAT

ŚWIAT

AlunaGeorge

Listę otwierają za sprawą kilku czynników. Duet, w którego skład wchodzą wokalistka Aluna Francis i producent George Reid jest swoistym przykładem, że brytyjska muzyka to nie tylko psychodeliczne brzmienia gitar. AlunaGeorge powstali w 2009 roku i szybko pozyskali sympatię fanów, jak i recenzentów. W ich muzyce przenikają się ze sobą elementy elektroniki z delikatnymi, popowymi melodiami. Zostali już dostrzeżeni przez BBC (obecność na liście Sound of 2013), jak i naszego rodzimego poszukiwacza nowych brzmień – Artura Rojka, który zaprosił ich na tegoroczny OFF Festival (odbędzie się między 2-4 sierpnia w Katowicach w Dolinie Trzech Stawów). Sprezentował nam świetną okazję, dzięki której studyjne dokonania AlunaGeorge zweryfikować będzie można na koncercie nie wyjeżdżając zbyt daleko.

Palms

Doświadczeni muzycy stworzyli całkiem nowe brzmienie. Na podwalinach metalowego zespołu Isis wraz z wokalistą Chino Moreno z Deftones panowie rozpoczynają nowy etap na swej muzycznej drodze. Któż by się spodziewał aż tak radykalnej zmiany. Eksperymentalny metal przerodził się w subtelne i nastrojowe melodie. Producentem został Harris, a premiera “Palms” 25 czerwca. Nie możemy się doczekać!


Daughter

Trio z Londynu, w którego w skład wchodzi eteryczna wokalista Elenie Tonra, gitarzysta Igor Haefeli oraz perkusista Remi Aquilella grają subtelną i opatrzoną magią muzykę. Po szeregu wydanych EP-ek: “His Young Heart” (2011) i “The Wild Youth” (2012), w końcu nadszedł czas na długogrające wydawnictwo. Początkiem marca ukaże się ich debiut zatytułowany “If You Leave”. Gdyby tak występ na OFF Fesstivalu? Tak czy inaczej miejcie ich na oku!

Tom Odell

Przyszedł też czas, aby do głosu doszło młode pokolenie. Tom Odeel to dwudziestodwuletni brytyjski songwriter. Laureat nagrody Critics’ Choice tegorocznego Brit Awards. Tworzy nastrojowe ballady, w których każdy dźwięk ma znaczenie. Swoją muzyką trafia głęboko, niejednokrotnie wzrusza, ale także robi coś więcej. W swym singlu promującym debiutanckie wydawnictwo “Lond Way Down” (ukaże się 15 kwietnia) ukazuje swą bardziej energetyczną twarz, czego skutkiem jest porażająco chwytliwy utwór. Nurt songwriterski wcale nie musi być nudny!

IRiS

W całym tym zamęcie nie można pominąć Islandii. IRiS to artystka właśnie stamtąd. Młoda, piękna i niebywale uzdolniona. Swój talent pogłębiała studiując jazz, gra także na harfie, pianinie i skrzypcach. Debiutancki album nagrywała m.in. w słynnym studiu Sigur Rós – “Sundlaugin”.

Willy Moon

Jeśli komuś mało szaleństw i nieprzewidywalności w muzyce, to Willy Moon będzie strzałem w dziesiątkę. Muzyk, którego upodobał sobie sam Jack White jest istnym wwulkanem energii. Debiut “Here’s Willy Moon” wychodzi 2 kwietnia, a sam o nim mówi tak: “Album jest krótki, tak jak moje piosenki. Choć myślę, że wiele osób, które znają tylko “Yeah Yeah” może być zaskoczonych, kiedy usłyszą wolniejsze, bardziej nastrojowe nagrania trwające nawet ponad 3 minuty!”. Wyczekujmy i dajmy się zaskoczyć!

The Child of Lov

The Child Of Lov to facet skrywający swą tożsamość za scenicznym pseudonimem, dlatego też tajemniczość to jego dominująca cecha. Wiemy, że pochodzi z Holandii, urodził się w Amsterdamie. Sam siebie uważa za bardzo uduchowioną osobę. W muzyce inspiracje czerpie od Little Richarda, Otisa Reddinga, Prince’a i Jamesa Browna. Dotychczasowe nagrania to sprytne połączenie funkowych gitar z elektronicznymi akcentami. Na swym debiutanckim albumie pierwszy raz nawiązał z kimkolwiek współpracę. Padło na Damona Albarna, ale wspomogli go także raper DOOM i basista Suicidal Tendencies, Thundercat. Dostrzeżony przez najważniejsze serwisy muzyczne – Pitchfork i The Fly. Ten ostatni okrzyknął go zespołem 2013 roku. Łapcie, zanim będzie o nim wszędzie szumieć.

Laura Mvula

Brytyjska wokalistka pochodząca z Birmingham mająca już na swoim koncie wydaną końcem 2012 roku EP-kę “She”. Lada moment (bo już 4 marca!) ukaże się jej pierwszy pełnowymiarowy album- “Sing to the Moon”, przy którym współpracowała z samym Tomem Elmhirstwem (Lily Allen, Adele) w studiu Electric Lady w Nowym Jorku . Laura jest młodą przedstawicielką poruszającego soulu i jazzu.

Wild Belle

Tym razem duet. Z Chicago. Natalie Bergman i jej brat Elliot to wyśmienite połączenie. Pomysł na wspólne granie zrodził się nietypowo. Eliiot mając swój zespół NOMO zabierał ze sobą w trasy koncertowe swoją siostrę. Natalie sporadycznie zagrała na perkusji, a innym razem zaśpiewała. Dzięki jej osobie wszystko stało się jakby pełniejsze, bogatsze. Od tego czasu mamy do czynienia z Wild Belle, w którym scenicznie rodzeństwo wspomagane jest przez muzyków z NOMO: Erika Halla (gitara) oraz Quina Kirchera (perkusja). A co grają? Trudno powiedzieć. Wyróżniają się niebywałym eklektyzmem brzmieniowym. Łączą popową przebojowość z funkiem czy nawet jazzem, a i nawet elementy reggae nie są im obce. A zatem, polecamy!


Woodkid

Francuz, Yoann Lemoine szerzej znany jest ze swej działalności reżyserskiej. Współpracował m.in z  Yelle, Moby, Mystery Jets i Katy Perry, a teledyski “Wastin’ Time”, “The Shoes” czy “Born to Die” i “Blue Jeans” Lany Del Rey są jego autorstwa. Ale nie to jest tu ważne. W przestrzeni muzycznej zadebiutował czteroutworową EP-ką, której tytuł nosi “Iron”. Woodkid porusza się w stylistyce szeroko pojętego rocka alternatywnego i taki też wydźwięk będzie mieć jego debiutancka płyta “The Golden Age” zapowiedziana na 18 marca. Nie zabraknie na niej dotychczasowych przebojów muzyka takich jak “Iron” czy “Run Boy Run”. Przytaczając słowa kolegi z redakcji: “Nadstawiajcie uszu, bo o nim może być głośno”.

POLSKA

Fismoll

Na rodzimym podwórku rodzi się mnóstwo równie wspaniałych artystów, czego przykładem jest Fismoll. Odkrycie ubiegłego roku i z pewnością jeden z najgłośniejszych debiutów tegorocznego. Młody poznaniak, Arkadiusz Glensk, w którym płynie skandynawska krew, urzeka i przyciąga, zniewala i intryguje. Muzykę jego można opatrzyć łatką, ale po co. Nie analizujmy tylko dajmy się unieść tym pięknym i magicznym dźwiękom.

Lilly Hates Roses

Poznańsko-toruński duet na światowym poziomie, powstały w ubiegłym roku. Najszybciej rozwijający się zespół ostatnich lat. Zaraz po zwycięstwie w konkursie Make More Music zorganizowanym przez Empik, zauważeni zostali przez amerykańskie radio KEXP oraz brytyjski magazyn NME. Ponadto ich utwór ” śYouth” zostanie coverowany przez znaną amerykańską songwriterkę Sarę Blackwood z zespołu Walk off the Earth. Po ogromnym zamieszaniu wokół siebie zabrali się za debiutancki album, który z pewnością będzie najwyższych lotów. Zatem doceniajmy nasze polskie perełki!

Szezlong

Kolejny poznański zespół, który uwodzi i rozkochuje od pierwszych dźwięków. Za przebojowym brzmieniem stoi czterech facetów, którym nic nie straszne. Jak sami piszą “Szezlong gra w poszukiwaniu nieszablonowego brzmienia, nieskrępowanej ekspresji i niepospolitej szczerości”. I sprawdza się to nie tylko w słowach. Dajmy się im poznać, a na pewno nie pożałujemy!

Michał Biela

Od lat obecny na polskiej scenie muzycznej. Wokalista i gitarzysta związany z takimi zespołami jak Kristen, Ścianka czy Kings of Caramel. W tym roku wydaje swój pierwszy solowy album.

Fot. Piotr Lewandowski


Łagodna Pianka

Powstali w 2009 roku, stanowią kwartet i pochodzą z Sędziszowa Małopolskiego. Okrzyknięci zostali najlepszym zespołem bez wydanej płyty. Na koncertach porywają tłumy swoją melodyjnością i bezpretensjonalnym wydźwiękiem tekstów. Poniższy klip zwiastuje nadchodzący debiut grupy, którego premiera planowana jest na połowę kwietnia.

We Draw A

Pamiętacie Indigo Tree? We Draw A powołał do istnienia jeden z filarów przywołanego zespołu. Peve Lety jest twórcą całego zamieszania. I choć We Draw A owiany jest niebywałą tajemnicą zdążył zyskać już pochlebne opinie. Ich jedyna jak dotąd wypuszczona na wolność piosenka “Tears From the Sun” jest odsłoną całkiem nowej twarzy Peve’a. Niczym, oczywiście poza wokalem, który w dalszym ciągu uwodzi nutką melancholii, nie przypomina dotychczasowych dokonań muzyka. Utwór ociera się o elektroniczne brzmienia, w których  nie brak jednak gitar, a płynące ciepło miękko otula. Zaskoczeni?

Ponad wyróżnionych artystów warto także zwrócić uwagę na:

Sir Sly >>> https://soundcloud.com/sirsly

Bastille >>> https://soundcloud.com/bastilleuk

Atlas Like >>> https://soundcloud.com/atlas-like

Kodaline >>> https://soundcloud.com/kodaline

Haim >>> http://soundcloud.com/haimtime

King Krule >>> https://soundcloud.com/king-krule

Jeśli znacie debiutantów, którzy zostali pominięci w powyższym tekście, wpiszcie ich w komentarzu.

Kasia Matuszyńska