Dieterich & Barnes – “The Coral Casino”
L.M. Dupli-cation/2016

Szaleństwo.

John Dieterich z Deerhoof i Jeremy Barnes z A Hawk and a Hacksaw i Neutral Milk Hotel nagrali wspólną płytę. To jedno zdanie elektryzuje, bo obaj są jednymi z najbardziej kreatywnych i nietuzinkowych postaci w amerykańskim niezalu. Dieterich od ponad 20 lat z Deerhoof przesuwa granice indie rocka, a Barnes po bębnieniu w legendarnych Neutral Milk Hotel zwrócił się w stronę muzyki środkowoeuropejskiej i z Heather Trost eksploruje jej rozmaite odcienie. Co wynikło ze spotkania tych dwóch osobowości?

“The Coral Casino” jednocześnie zaskakuje i jest dokładnie tym, czego po podobnym duecie można się spodziewać. Zaskakuje, bo jest odległa od tego, co tworzą na codzie, z każdym przesłuchaniem odkrywa nowe karty, zmienia się jak kameleon. I tak naprawdę tego można było się po nich spodziewać. Niczym nieskrępowanego, radosnego eklektyzmu. Mieszania motywów i porządków. Utwory bezustannie się przepoczwarzają. Afrobeat sąsiaduje z płaczliwymi skrzypcami (na których gra Trost), po których Dieterich i Barnes przeskakują w instrumentalny hip hop. Część utworów brzmi jak zaginiona ścieżka dźwiękowa do pierwszej “Sondy”, inne nawiązują do post-klasyki, muzyki filmowej. Pojawia się i oldskulowy new age, w stylu pierwszych nagrań Craiga Leona. A to przecież nie wszystko.

To rozedrganie, przekraczanie granic, łączenie pozornie nieprzystających elementów, które charakteryzuje “The Coral Casino” bliskie jest naszemu Lado ABC. Dieterich i Barnes bawią się muzyką podobnie do swojskich Baaby czy Marcina Maseckiego. Wyraźnie słychać, że obaj nagrywając tę płytę bawili się przednie. Co jakiś czas puszczają oko do słuchacza, chcąc wywołać u niego uśmiech. Ja daję się im porwać.

Michał Wieczorek