domowe melodie – “3″

domowe melodie – “3″
wyd. własne/2014

“Sprawy zaszły za daleko…”

Nie wiem jak Wy, ale ja nawet nie myślałam o tym, że tak nagle dostaniemy tyle muzyki od domowych melodii. Aż tu nagle, tuż przed Świętami… BUUUUM! 22 piosenki! Nówki sztuki! 2 płyty! Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy! To był dobry zwrot akcji na koniec roku, który z reguły sprowadza się tylko do słuchania płyt z ostatnich 12 miesięcy, aby to wszystko sobie jakoś ogarnąć, poukładać. Ale nie! Nie można sobie wszystkiego tak poukładać, jeśli w grę wchodzą domowe melodie i tylko wumcy wumcy wumcy para bumcy, wumcy wumcy wuuuuum

Jak przystało na dobre techno album rozpoczyna się od spokojnego intro z pianinem, które przeistacza się w bardziej energiczny kawałek z dobrym damskim wokalem, madafaka. W każdej piosence wokalnie udziela się niejaka Jucho, która w muzyce elektronicznej siedzi od kilku dekad. Jej głos świetnie komponuje się z nagromadzeniem komputerowych instrumentów, basów, drumów i innych. W utworze “Świnia” domowe melodie łączą elektronikę ze swojskim folkiem. Piosenka “Kołtuna” to mroczny, ambientowy kawałek, w którym pojawia się męski głos. Pewnego rodzaju dance’ową balladą miłosną jest “Jacósiu”. “Wilkiem” to przede wszystkim mocne basy. “P.Prezydencie” to obrazoburczy utwór, przez który być może zespół przestanie istnieć – zbyt dużo tu polityki, dzwonię po policję… W soulowym “Jajo” słyszymy świetne (!!!) syntezatory. W “Miljon” komuś chyba zabrakło tchu na koniec, a ktoś inny coś zepsuł razy miljon (dla mnie miljon to jak biljon…). W piosence “Brzydala” Jucho wyśmiewa brzydkich ludzi w tym sensie mhm no

A tak na serio, to “3″ jest wspaniała. Tak po prostu wspaniała. Bo jakie inny płyty mogą jednocześnie wzruszyć i rozbawić do łez? Przesłuchując po raz pierwszy najnowszy album domowych melodii pilnie śledziłam teksty piosenek w “książeczce”, śpiewałam je razem z Jucho, śmiałam się, tańczyłam. A później ciągle podśpiewywałam sobie pod nosem Wstyyyyyyydzę sięNie mogę rozplątać kołtuna

Na pewno każdemu z nas zdarza się czasami pomyśleć, że fajnie byłoby napisać piosenkę o nieszczęśliwej miłości lub tej szczęśliwej, o brzydalach, czy o prezydencie, jednak niewielu potrafi odpowiednio ubrać to w słowa. Justyna Chowaniak potrafi napisać tekst w taki sposób, że z pozoru zabawna piosenka jest tak naprawdę solidnym zagłębieniem się w życie.

Jeśli zaliczacie się do ludzi, którzy się rumienią, ta płyta jest dla Was. Płyta piękna, zabawna, rozczulająca, zwykło-niezwykła.

Ewelina Malinowska