Relacjeprzemek

Drugi przystanek Męskiego Grania

Relacjeprzemek

Drugi przystanek Męskiego Grania

Trasa Męskiego Grania rozkręca się. W ostatnią sobotę festiwal zawitał do Poznania.


Stolica Wielkopolski była drugim przystankiem na trasie tegorocznej edycji Męskiego Grania. Trzeba przyznać, impreza odniosła sukces. Dopisała nie tylko pogoda, ale i publiczność, która zgromadziła się na terenie Starej Gazowni. Świadczą o tym też bilety, które zostały wyprzedane na dwa tygodnie przed imprezą. Trudno się temu dziwić, patrząc na line-up, jaki organizatorzy przygotowali w tym roku dla słuchaczy. Na scenie pojawili się m.in. Luxtorpeda, Monika, Brodka, Dawid Podsiadło i Artur Rojek. Wyjątkowym występem było pojawienie się na scenie specjalnie na tę okazję powołanego zespołu Męskie Granie Orkiestra, w którego skład wchodzą m.in. Smolik, Olaf Deriglassof czy Krzysztof Zalewski.

Z racji, że to pierwsza edycja Męskiego Grania, w którym miałam przyjemność uczestniczyć, muszę przyznać, że impreza wywarła na mnie duże wrażenie. Pomimo, że występy poszczególnych wykonawców nie trwały długo, były treściwe i porywające. Mieszanka stylów, jaka pojawiła się na scenie, sprawiła, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Publiczność nie mogła narzekać także w trakcie przerw między koncertami. Piotr Stelmach, dziennikarz radiowej Trójki rozmawiał z osobami w tłumie, przeprowadzał wywiady z muzykami oraz przypominał fragmenty wcześniejszych edycji MG.

Jako pierwsi na scenie pojawili się laureaci konkursu na Nowe Męskie Granie, czyli zespół AKX. Panowie rozpoczęli imprezę gitarowymi dźwiękami, połączonymi z ciekawym wokalem. Wyczuwalne pomieszanie mocniejszych brzmień z elektroniką dało godny uwagi efekt, a występ debiutującego na Męskim Graniu zespołu zapadł w pamięć.

Drudzy zaprezentowali się Oszibarack. Pierwszy raz miałam okazję usłyszeć ich na żywo i jestem przekonana, że nie ostatni. Muzycy ciekawie łączą alternatywę z elektroniką, co sprawia, że ich dźwięki przyciągają uwagę od pierwszych uderzeń gitary. Melodyjne, pobudzające brzmienie w pełni zastępuje tutaj potrzebę wokalu, który w moim przekonaniu mógłby tylko zmienić wydźwięk ich muzyki. Był to o tyle wyjątkowy koncert, ponieważ Oszibarack podczas trasy Męskiego Grania gościł tylko w Poznaniu.

Miłośnicy jazzu mogli posłuchać ciekawego tria, stworzonego specjalnie na imprezę Męskie Granie. Wspólne dziecko Tomasza Stańko, Marcina Maseckiego i Macio Moretti przeniosło słuchaczy na chwilę w przeszłość Stanów Zjednoczonych, pełną dźwięków ulicy i niebanalnych odgłosów. Połączenie tak uzdolnionych muzyków przyciągnęło pod scenę jeszcze większą rzeszę publiczności, która nagradzała każdy utwór brawami. Poruszające umysł dźwięki trąbki Tomasza Stańko, hipnotyzujące brzmienie pianina Marcina Maseckiego i wybijająca rytm perkusja Macio Moretti wywarło wielkie wrażenie i zapadło w pamięć niejednego słuchacza.

Zupełnie inny styl zaprezentował kolejny zespół, który pojawił się na scenie. Luxtorpeda zatarła wrażenie po jazzowych klimatach i zaserwowała mocne gitarowe brzmienie. Panowie pod przewodnictwem Roberta “Litzy” Friedricha dali niesamowicie energiczny koncert dla swojej poznańskiej publiczności. Pod sceną zgromadzili się fani formacji, którzy dali upust swoim emocjom skacząc i śpiewając z zespołem. Dla jednego z nich ekscytacja muzyką była tak wielka, że postanowił wbiec na scenę i razem z muzykami zaśpiewać kilka piosenek. Wśród utworów, jakie można było usłyszeć pojawiły się numery zarówno stare, jak i pochodzące z ostatniej płyty, m.in. “Pusta studnia”, “Mambałagan” czy sławny “Autystyczny”.

Kolejny artysta i kolejna zmiana. Tym razem Męskim Graniem zawładnęła kobieta. Na scenie pojawiła się Monika Brodka wraz z zespołem i przeniosła słuchaczy w krainę popu i elektroniki. Stylowa jak zwykle wokalistka zaprezentowała się w doskonałej formie, śpiewając m.in. “W pięciu smakach”, “Krzyżówkę dnia” czy utwór “Dancing shoes”. Słuchając jej koncertu na myśl przyszło mi porównanie z jednym z jej występów we Wrocławiu, bodajże w 2012 roku. Mam wrażenie, że Monika Brodka zdecydowanie świadomiej występuje na scenie, zarówno pod względem wokalnym, jak i kontaktu z publiką.

Niejednokrotnie spotkałam się z opinią, że kolejny artysta, który pojawił się na scenie MG jest hipnotyzerem muzyki. Artur Rojek, który do niedawna kojarzony był tylko z Myslovitz, rozpoczął swoją solową karierę, wydał pierwszą samodzielną płytę, która odniosła spory sukces. Po odejściu z zespołu zrobiło się o nim cicho, aby teraz znowu usłyszał o nim świat. Pierwszy raz miałam okazję widzieć go solo na żywo i jestem pod wielkim wrażeniem jego występu. Moim skromnym zdaniem był to najlepszy koncert podczas całej imprezy, jednakże nie mnie oceniać kto był lepszy, a kto gorszy. Rojek hipnotyzował dźwiękami, głosem, całą oprawą swojego występu. Emocje, z jakimi śpiewał przenosiły się na zgromadzoną pod sceną publiczność. Nie zabrakło oczywiście popularnych ostatnio “Syren” czy znanej wszystkim “Beksy”.

Przedostatnim wykonawcą był Dawid Podsiadło, który pierwszy raz występował na deskach Męskiego Grania. Młody, uzdolniony muzyk, niejednokrotnie nazywany bożyszczem kobiet w naszym kraju, dał bardzo dojrzały, pełny emocji występ i świadomie zachowywał się na scenie. Sprawiający wrażenie nieśmiałego, gdy przemawiał między piosenkami, śpiewając pokazał, że wie co robi. Tym razem pod sceną zagościły w większości przedstawicielki płci pięknej, które nie mogły narzekać na występ swojego idola.

Tegoroczny koncert Męskiego Grania w Poznaniu zakończył występ wspomnianej już wcześniej specjalnej grupy muzyków, stworzonej właśnie na tę okazję – Męskie Granie Orkiestra. Pomysłodawcą powstania tej formacji jest Smolik, który zaprosił do współpracy Brodkę, Dawida Podsiadło, Olafa Deriglasoffa, Piotra EMADE Waglewskiego, Michała Sobolewskiego, Krzysztofa Zalewskiego, Michała Króla, Miłosza Pękalę oraz Łukasza Korybalskiego. Grupa wykonała dawne przeboje oraz utwór promujący tegoroczne Męskie Granie, czyli piosenkę “Elektryczny”.

Poznański przystanek Męskiego Grania z pewnością zapadł w pamięć i długo będzie wspominany przez obecnych. Impreza stworzona z wielkim rozmachem, łącząca różne style i niebanalnych artystów wpisała się już na stałe w kalendarz letnich festiwali muzycznych, na których chociaż raz wypada się pojawić. Oby następne edycje imprezy przynosiły pozytywne wrażenia oraz kolejnych ciekawych muzyków występujących na scenie.

Tekst + Foto: Marzena Bloch