Playlistyprzemek

Dwadzieścia pięć utworów poniżej 1 minuty – playlista

Playlistyprzemek

Dwadzieścia pięć utworów poniżej 1 minuty – playlista

Krótka podróż przez pięć dekad.

Z myślą o tych najbardziej zabieganych, zespół redakcyjny Uwolnij Muzykę! przygotował krótką playlistę, na której znalazły się utwory trwające mniej (lub w szczególnych przypadkach – odrobinę więcej) niż minuta. Znajdziecie tu kompozycje melancholijne i energetyzujące, współczesne i kultowe, a co najważniejsze – pozwalające się cieszyć dobrą muzyką podczas przerwy w zajęciach czy też krótkiej jazdy autobusem.

1. Coldplay – “Parachutes” / album “Parachutes”, 2000 / 0:46

Na pierwszy ogień idzie utwór “Parachutes”, któremu debiutancki album brytyjskiej formacji zawdzięcza swoją nazwę. Odpowiedzialny za produkcję płyty Ken Nelson przyznawał w wywiadach, iż zarejestrowanie tego krótkiego i w gruncie rzeczy niezbyt skomplikowanego kawałka zajęło ekipie całkiem sporo czasu. Trudy się opłaciły – kompozycja szybko wpada w ucho, a charyzmatyczny głos Chrisa Martina przy akompaniamencie gitary zabiera nas w sentymentalną podróż piętnaście lat wstecz.

2. Neil Young – “What Happened Yesterday” / album “Mirror Ball”, 1995 / 0:46

Kontynuując naszą muzyczną podróż do przeszłości cofnijmy się o kolejne pięć lat, aby wspólnie z Neilem Youngiem odkryć, co tajemniczego wydarzyło się poprzedniego dnia. I chociaż po 46 sekundach ani trochę nie zbliżyliśmy się do rozwiązania nurtującej nas zagadki odkładamy słuchawki z poczuciem, iż właśnie doświadczyliśmy czegoś niezwykle magicznego i intymnego. Wpływ na ten stan niewątpliwie miało mroczne, lekko dysonujące brzmienie fisharmonii, lekko łamiący się głos muzyka i niezbyt optymistyczna warstwa liryczna. Utwór “What Happened Yesterday” napisany został w trakcie czterodniowej sesji nagrań do dwudziestego drugiego (!) albumu artysty, w której udział wzięli także muzycy Pearl Jam.

3. Patrick Wolf – “The Shadowsea” / album “Wind in the Wires”, 2005 / 0:38

Intymności doszukać się można również na drugiej płycie Patricka Wolfa. Na “Wind in the Wires” artysta ucieka od miejskiego zgiełku i w pogoni za inspiracją trafia do małej chatki u wybrzeży Kornwalii. Leniwa, nadmorska atmosfera uwydatnia się zwłaszcza w kawałku “The Shadowsea”. Utwór silnie oddziałuje na wyobraźnię – słuchając go łatwo wyobrazić sobie źdźbła przybrzeżnych traw trącanych od niechcenia sporadycznymi podmuchami wiatru i maleńkie kamyczki delikatnie wbijające się w podeszwy stóp.

4. Eluvium – “Area 41″ / album “Talk Amongst the Trees”, 2005 / 0:58

Patrick Wolf spokoju i weny szukał na wyludnionych brytyjskich nabrzeżach, Matthew Cooper poszedł natomiast o wiele mil świetlnych dalej i inspiracją dla trzeciej płyty Eluvium uczynił kosmos oraz jego małych, porywających ludzi lokatorów. I chociaż sam utwór “Area 41″ dla odmiany nawiązuje do odpowiadającego za percepcję dźwięków korowego ośrodka słuchu (pole Brodmanna nr 41), to nakładające się tekstury brzmień, chaotycznie rozpływające się w przestrzeni, ewidentnie budzą skojarzenia z doświadczeniem pozaziemskim.

5. Mogwai – “O I Sleep” / album” Rock Action”, 2001 / 0:51

Ta krótka, instrumentalna kompozycja pochodzi z czasów, kiedy piątka Szkotów trzecim albumem jeszcze ugruntowywała swoją pozycję na post-rockowej scenie, a już pokusiła się o stylową rewoltę. W “O I Sleep” zespół kontynuuje przyjętą na płycie konwencję, odcinając się od stosowanych dotychczas hałaśliwych improwizacji, redukując kontrasty i wprowadzając po raz pierwszy do użytku syntezatory. Dodając do tego nieznacznie zmodyfikowany męski wokal oraz subtelne brzmienie pianina otrzymujemy cudownie melancholijną kołysankę.

6. múm – “Sleep / Swim” / album “Finally We Are No One”, 2002 / 0:50

Otwierający drugie wydawnictwo grupy múm utwór “Sleep / Swim” to nic innego, jak Islandia w pigułce. Instrumentalna, melancholijna kompozycja przepełniona chłodem i surowością, lecz także niesamowitym, bezkresnym pięknem. Załóż słuchawki, przymknij powieki i pozwól myślom odpłynąć do odległych, skutych lodem krajobrazów.

7. Darker My Love – “Wake” /  album “Darker My Love”, 2006 / 1:05

Wspólne dryfowania z múm po krainie sennych marzeń niewątpliwie rozleniwiło co nieco nasze zmysły, czas więc na małą pobudkę. W roli wybudzacza świetnie sprawdzi się utwór “Wake” -  niezwykle przyjemna dla ucha kompozycja, pochodząca z debiutanckiej płyty wywodzącego się z Los Angeles zespołu Darker My Love. Subtelnie konkurujące ze sobą instrumenty, rozpływające się w przestrzeni gitarowe slide’y i echa przemijających brzmień czynią z tej muzyki prawdziwą rozkosz dla ucha.

8. Sufjan Stevens – “Let’s Hear That String Part Again, Because I Don’t Think They Heard It All the Way Out in Bushnell” / album “Illinois”, 2005 / 0:45

Prawdopodobnie jedyny utwór w tym zestawieniu, którego odsłuchanie zajmuje mniej czasu niż przeczytanie jego nazwy. “Let’s Hear That String Part Again,…” to jedna z 22 kompozycji (o równie przeraźliwie długich tytułach) wchodzących w skład płyty “Illinois”, poświęconej w całości osobom, miejscom i wydarzeniom związanym z tym stanem. Stevens litościwie wynagrodził nam trudy czytania i sprezentował 45 sekund wypełnionych wspaniałym brzmieniem sekcji smyczkowej. Aż chce się usłyszeć tę partię jeszcze raz!

9. UNKLE – “Opened Dreams” / album “More Stories”, 2008 / 0:32

Wspaniałą sekcję smyczkową, uzupełnioną o przyjemnie wibrujące, szklane intro, usłyszymy również w kawałku “Opened Dreams” zespołu UNKLE. Utwór pochodzi z płyty “More Stories”, w skład której weszły remiksy, B-side’y, soundtrack do filmu “Odyssey in Rome” oraz nagrania z sesji do “War Stories”, które ostatecznie nie znalazły się na wydawnictwie.

10. Plaid – “Tak 5″ / album “Double Figure”, 2001 / 0:51

O tym, że elektroniczne duo Plaid dosyć często zwykło sięgać po krótkie muzyczne formy, nie trzeba przekonywać nikogo, kto miał już przyjemność przesłuchać kilka pierwszych albumów kolektywu. Na czwartym krążku brytyjskiej grupy takich kawałków – skwapliwie ponumerowanych – znalazło się aż pięć. “Tak 5″ to ostatnia wchodząca w skład cyklu instrumentalna kompozycja, z charakterystycznie wyróżniającą się elektroniczną perkusją i nieco futurystycznym brzmieniem.

11. Boards of Canada – “Beware the Friendly Stranger” / album “Geogaddi”, 2002 / 0:37

W krótkich kompozycjach lubuje się również szkocki elektroniczny duet Boards of Canada. Pochodzący z ich drugiej płyty utwór “Beware the Friendly Stranger” to rarytas dla miłośników kreskówkowych dreszczowców, kompozycja ta stała się bowiem nieodłączną częścią animacji “Salad Fingers”. Nie usłyszymy tu co prawda kapiących kranów ani pobrzękiwania zardzewiałych łyżek, ale niepokojąca elektronika i trzaski w odbiorniku sprawdzają się w stu procentach.

12. My Bloody Valentine – “Touched” / album “Loveless”, 1991 / 0:56

Proces powstawania płyty “Loveless” przypominał powolne uchylanie wieczka puszki Pandory. Napięta atmosfera spowodowana nieco dyktatorskimi zapędami Shieldsa względem pracowników studia i powstającego materiału, ciągnące się miesiącami nagrania, które ostatecznie przyczyniły się do bankructwa wytwórni, a wreszcie – osobiste problemy perkusisty Colma Ó Ciosóiga, który w tamtym czasie zmagał się z chorobą natury psychicznej oraz bezdomnością. I chociaż owe problemy nie pozwoliły mu na stałą obecność w studio (w większości wykorzystano przygotowane przez niego wcześniej sample), Ó Ciocóigowi udało się znaleźć siły na nagranie dwóch kawałków, w tym właśnie niespełna minutowego, skomponowanego przez siebie w całości utworu “Touched”.

13. Sparklehorse – “Box of Stars – Part 1″ / album “Good Morning Spider”, 1998 / 0:32

Z problemami o podłożu psychicznym borykał się także założyciel projektu Sparklehorse, Mark Linkous. Wsłuchując się w tekst “Box of Stars” trudno nie oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z zapisem wydarzeń i emocji towarzyszących muzykowi w tamtym okresie: doświadczeniu śmierci klinicznej oraz frustracji spowodowanej niemożności wyjścia z uzależnienia i głębokiej depresji. Dwanaście lat później, niczym samospełniająca się przepowiednia, słowa z “Box of Stars” znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości – Linkous popełnił samobójstwo. Po jego śmierci pod szyldem Box of Stars założono organizację non-profit, która za pośrednictwem muzyki prowadzi działalność na rzecz osób dotkniętych chorobą psychiczną.

14. Thundercat – “We’ll Die” / album “Apocalypse”, 2013 / 0:55

Tematyki śmierci dotyka również kawałek “We’ll Die” pochodzący z drugiej płyty kalifornijskiego artysty Stephena Brunera, skrywającego się za pseudonimem Thundercat. Przekaz utworu niezbyt optymistyczny, za to linia basu niezwykle magnetyzująca. Za produkcję kawałka (jak zresztą całości zamieszczonego na płycie materiału) odpowiada Flying Lotus, z którym Thundercat współpracował m.in. przy okazji ostatniego albumu “You’re Dead”.

15. The Tiger Lillies – “Incontinent” / album “Death and the Bible”, 2004 / 0:58

Narrator w “Box of Stars” Sparklehorse pożądał śmierci z przyczyn duchowych, tytułowy bohater z kawałka The Tiger Lillies pragnie jej natomiast z przyczyn czysto fizjologicznych. Brytyjskie awangardowe trio w charakterystyczny dla siebie groteskowy sposób opisuje zmagania człowieka z buntującym się ciałem i narastającym poczuciem bezsilności, któremu śmierć jawi się jako cudowne panaceum na jego dolegliwości.

16. The Who – “Medac” / album “The Who Sell Out”, 1967 / 0:57

Ofiarą zdrowotnych dolegliwości padł również Henry Pond – bohater tytułowego utworu z wydanego pod koniec lat 60. koncepcyjnego albumu The Who, w ramach którego czwórka muzyków pokusiła się o stworzenie fałszywych reklam do istniejących produktów. Historia Henry’ego ma pozytywne zakończenie, bowiem jego odwieczny problem z natarczywym trądzikiem zostaje rozwiązany za pomocą tajemniczego środka o nazwie Medac, gorąco reklamowanego przez Keitha Moona na tyłach okładki wydawnictwa. Wokal i słowa zawdzięczamy Johnowi Entwistlowi, który w towarzystwie seksownej blondynki i pluszowego misia z porównywalnym zapałem reklamuje zestaw do ćwiczeń Charles Atlas Workout.

17. Micachu and the Shapes – “Sweetheart” / album “Jewellery”, 2009 / 0:50

Zdążyliśmy się już trochę rozkręcić, więc czas na kolejne muzyczne espresso. “Sweetheart” pochodzi z debiutanckiego albumu Mica’i Levi (znanej pod pseudonimem Micachu), nagranego wspólnie z założonym przez artystkę zespołem The Shapes. Potężna dawka pozytywnej energii, brzmieniowe eksperymenty, teksturowość i pozornie niekontrolowany chaos sprawiają, że kawałka słucha się z zapartym tchem.

18. Minor Threat – “Straight Edge” / album “First Demo Tape”, 1981 / 0:45

Kawałek ten zasługuje na uwagę z (przynajmniej) dwóch względów. Po pierwsze, w zaledwie czterdziestu pięciu sekundach zawarto mniej więcej tyle wersów tekstu, co w standardowym trzy i pół minutowym kawałku, czyniąc tym samym ze “Straight Edge” rekordzistę niniejszego zestawienia. Po drugie – zaangażowana tematyka utworu przyczyniła się do zaadoptowania nazwy przez punkową subkulturę Straight Edge’ów, charakteryzującą się odrzuceniem typowej dla punków nihilistycznej postawy i wszelkich używek. Minor Threat kontynuował postulaty w późniejszych utworach, m.in. w “Out of Step (With the World) oraz “In My Eyes”. W 1992 roku utwór “Straight Edge” doczekał się swojego coveru wykonanego na jazzową modłę przez punkową kapelę NOFX.

19. Babes in Toyland – “Short Song” / album “Fontanelle”, 1992 / 0:41

Kontynuując tematykę sceny zaangażowanej dotarliśmy do kultowego zespołu Babes in Toyland i utworu, którego nie mogło zabraknąć w zestawieniu najkrótszych piosenek świata, czyli…krótkiej piosenki. Czterdzieści sekund niezwykle przekonujących krzyków, gitarowej szarpaniny i trzepania po perkusyjnych garach, okraszonych niesamowitą dozą energii i charyzmy. Nie bez powodu dziewczyny z punk rockowego tria z Oregonu stały się inspiracją dla powstania feministycznego ruchu Riot Grrrl!

20. The Knife – “Hangin’ Out” / album “Deep Cuts”, 2003 / 0:58

O tematykę feministyczną zahacza również album “Deep Cuts” szwedzkiego duetu The Knife, w tym także niespełna minutowy utwór “Hangin’ Out”. Kawałek, który na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie ody do męskiego przyrodzenia, to w rzeczywistości niezwykle celna krytyka patriarchatu i zdominowanego przez mężczyzn rynku pracy.

21. Monty Python – “Sit on My Face” / album “Monty Python’s Contractual Obligation Album”, 1980 / 0:52

Skoro zeszliśmy już w rejony poniżej pasa, warto złapać chwilę oddechu od poważnej tematyki społecznej i spędzić pięćdziesiąt dwie sekundy w towarzystwie przezabawnych panów z Monty Pythona. Słowa do utworu “Sit on My Face” – przez co niektórych żartobliwie okrzykniętego jedną z lepszych piosenek o miłości naszej ery – napisał nie kto inny jak sam Eric Idle, melodię  zaczerpnięto zaś z kawałka “Sing As We Go” Gracie Fields.

22. The Magnetic Fields – “How Fucking Romantic” / album “69 Love Songs”, 1999 / 0:59

Tematyka absurdu, miłości i “sixty nine” nieuchronnie zaprowadziły nas do The Magnetic Fields i utworu “How Fucking Romantic”. Aczkolwiek kawałkowi temu bliżej do deklamacji niż wielowymiarowej muzycznej aranżacji, warto poświęcić mu minutę swojej uwagi. Zwłaszcza jeśli jest się miłośnikiem cynicznego poczucia humoru.

23. The Stone Roses – “Elizabeth My Dear” / album “The Stone Roses”, 1989 / 0:58

Pochodzący z debiutanckiej płyty The Stone Roses utwór “Elizabeth My Dear” to pozornie nic innego, jak drugi z rzędu kawałek traktujący o igraniu z czyimiś uczuciami. Bądź co bądź, tekst i melodia do tego utworu powstały w oparciu o “Scarborough Fair” – tradycyjną angielską balladę, w której główny bohater zmusza swoją byłą oblubienicę do implementacji serii niewykonalnych zadań w celu zdobycia jego serca. Wieść niesie jednak, iż za tą krótką, ponurą kompozycją skrywa się protest song wymierzony przeciwko królowej i rodzinie królewskiej.

24. Animal Collective – “College” / album “Sung Tongs”, 2004 / 0:53

Całkowicie odwrotnie rzecz się ma z “College” Animal Collective, który częstokroć brany jest za protest song, lecz protest songiem nie jest. You don’t have to go to college pod koniec utworu zawodzi dla zmyłki Dave Portner, jednocześnie tłumacząc w wywiadach: Wrzuciłem ten wers po to, żeby było śmiesznie. Patent najwidoczniej się sprawdził, bowiem “College” jest jedną z tych piosenek, o zagranie których publiczność najsilniej zabiega na koncertach.

25. Kyuss – “Capsized” / album “Blues for the Red Sun”, 1992 / 0:56

Na zakończenie naszej playlisty rewelacyjna kompozycja od Kyuss – amerykańskiej formacji muzycznej, na czele której stali John Garcia oraz znany z QOTSA Joshua Homme. Chociaż grupa rozpadła się po niespełna siedmiu latach działalności zostawiła po sobie kilka niezłych kawałków, w tym również i “Capsized”. Ten instrumentalny utwór, charakteryzujący się przyjemnym, budzącym skojarzenia z filmem “Last Days” Gusa Van Santa intrem i surowymi, ostrymi niczym brzytwa gitarowymi riffami, stanowi dla ucha miłą odskocznię od wszechobecnych na płycie mocnych brzmień.

Dorota Szubska