Fonetyka – “Requiem dla Wojaczka”

Fonetyka – “Requiem dla Wojaczka”
Fonokom, Universal Music Poland/2011

Cielesność i elektronika.

Pomysł ujęcia wierszy w muzykę zawsze nastręcza podstawowego problemu, który część co bardziej hermetycznych i tradycjonalistycznych ludzi nazwałaby profanacją. Poezja to świętość, zaś artysta, zgodnie z budowanymi przez epoki literackie konwencjami, najpierw jest wieszczem, potem swego rodzaju emanacją sztuki samej w sobie. Siłą rzeczy więc nie sposób zaśpiewać poszczególnych wersów bez otarcia się o granicę sfery sacrum, choć z drugiej strony muzyka potrafi uwypuklić pewne poetyckie treści, które mogą umykać podczas lektury w domowym zaciszu.

Poezja śpiewana to gatunek dziś trochę już wyeksploatowany, nie dający zbyt wielu możliwości modyfikowania go i szukania świeższych, bardziej współczesnych kanałów przekazu. Słuchaczy przyzwyczajonych choćby do stylistyki Starego Dobrego Małżeństwa trudno jest czymś zaskoczyć, a tym bardziej zachęcić do próby nowego spojrzenia na to, w jaki sposób można ujmować wiersze w muzykę. Może stąd właśnie wzięły się negatywne głosy pod adresem grającej Wojaczka Fonetyki, a może po prostu nie każdy dziś dorósł do czegoś innego niż poetyckie ballady.

Warszawskie trio w składzie Przemek Wałczuk (wokal, bas), Daniel Zaklinowski (gitara, syntezatory) i Piotrek Jabłoński (perkusja) to nowa jakość na polskim rynku. W 40. rocznicę śmierci urodzonego w Mikołowie poety przeklętego Rafała Wojaczka postanowili złożyć mu hołd, wydając dwanaście jego wierszy oprawionych w elektroniczne, podbite gitarami brzmienie. Trudno podejść do tej płyty jako do całkowicie odrębnego dzieła, bowiem siłą rzeczy jest ona niemal nierozerwalnie związana z sylwetką legendarnego Wojaczka, nie tylko poprzez samo użycie jego twórczości. Jego postać przebija się zarówno poprzez warstwę muzyczną, jak i czuć go w intonacji słów śpiewanych przez Przemka Wałczuka. Im dłużej słucha się tych kompozycji, tym silniejszemu ulega się wrażeniu, że twórcy to wszystko zaplanowali, że najważniejszym dla nich była próba oddania ducha poety. Przez ten szacunek wobec niego udało im się stworzyć pewną zamkniętą całość bardzo osobistych interpretacji dzieł autora “Sezonu”. Ta dość mocno rzucająca się w oczy dbałość o szczegóły jednocześnie bywa czasami nieco irytująca, bo słuchaczowi wydaje się, że nie ma wstępu do odczuć Fonetyki na temat “Soli” czy “Ballady bezbożnej”. Hermetyczność płyty to jej podstawowy mankament, na szczęście zaraz ratuje się ona doskonałą spójnością i przemyślanym doborem tekstów.

Trudno rozpatrywać “Requiem dla Wojaczka” jako poezję śpiewaną, chyba że w jej najogólniejszym sensie. Kompozycje są podrasowane basem, dynamiki dodaje perkusja nierzadko połączona też z elektronicznymi perkusjonaliami, a całość zamykają w klamrę syntezatory. Łatwe skojarzenia z Grzegorzem Ciechowskim lub – jak pisze większość krytyków – Depeche Mode formułują tezę, że to płyta będąca paradoksalnie bardzo autorskim tworem, mimo wykorzystania czyichś tekstów. Fonetyka zadbała również, by dźwięki stanowiły interpretacyjne uzupełnienie dla pełnych cielesności, brudu, kontrowersji, smutku i bólu wierszy Wojaczka. Stąd mroczny, niepokojący wydźwięk tej muzyki idealnie komponuje się z tematyką, jaką podejmował polski poeta przeklęty. Dodatkowym smaczkiem jest głęboki, aksamitny, często niski głos Przemka Wałczuka, który starannie prowadzi słuchacza przez ten duszny, przepełniony seksualnością, buntem i rozpaczliwą potrzebą bliskości świat poety z Mikołowa.

Mimo że można zarzucić Fonetyce pewną hermetyczność w podejściu do tych wierszy, a przede wszystkim stąpanie po kruchym lodzie jeśli idzie o decyzję wzięcia na warsztat nie swoich tekstów i stworzenie sobie na wstępie pewnej szufladki, jedno jest pewne. To bardzo świadome trio, które przekazuje doskonale to, co zamierzyło – nie Wojaczka takiego, jakim był, nie legendę poety przeklętego, samobójcę i awanturnika. Pokazuje to, jak oni go widzą, a to już każdy sam niech odczyta. I co więcej – dają szansę zetknięcia się z tą szczególną postacią tym, którzy dotąd jej nie mieli. A może tworzą trochę obraz dzisiejszych czasów i współczesnych ludzi? Poezja przecież od zawsze miała być nieprzemijająca.

Monika Pomijan