Relacjeprzemek

Audioriver 2012 – fotorelacja z dnia pierwszego

Relacjeprzemek

Audioriver 2012 – fotorelacja z dnia pierwszego
Płock 27.07.2012

Impreza pośród surwiwalowej przestrzeni.

Tegoroczna edycja największego w Polsce festiwalu szeroko pojętej muzyki elektronicznej dobiegła niedawno końca. Lepszej pogody na tego typu event nie można było sobie wymarzyć, choć z perspektywy mieszkańca pola namiotowego sytuacja nie wyglądała tak kolorowo: wszechobecne insekty skutecznie uprzykrzały każdą niemal chwilę, a słoneczne niebo i wysokie temperatury zmuszały do wstawania i przemieszczania się w zacienione miejsce niemal zaraz po przyjściu z miejsca koncertów (dodam, że ostatni wykonawcy kończyli swoje sety jak robiło się całkowicie widno). W związku z tym uczestnictwo w tym festiwalu wspominam jako dość intensywny surwiwal.

O wszystkich dziennych niedogodnościach można było jednak szybko zapomnieć już w porze wieczornej, kiedy to znikało piekące słońce – przyczyna wszystkich (moich) problemów, a na horyzoncie pojawiała się opcja wysłuchania sporej dawki dobrej elektronicznej muzyki. Muszę przyznać, że sporo czasu pierwszego dnia poświęciłam na zapoznanie się z terenem i atrakcjami festiwalu (jako, że uczestniczyłam w tym wydarzeniu po raz pierwszy), potem natomiast za cel postawiłam sobie zdążyć sfotografować jak największą liczbę wykonawców. Nie było to niestety dobre założenie logistyczne, ponieważ z tego powodu nie udało mi się wysłuchać w całości ani jednego setu/koncertu, a jedynie ich początki.

Być może z tego właśnie powodu żaden z wykonawców występujących tego dnia nie przykuł szczególnie mojej uwagi. Poruszałam się głównie pomiędzy Main Stage a Hybird Tent, czasem zaglądając na chwilę na Circus Tent. Największą publiczność zgromadził headliner festiwalu – Royksopp, choć w porównaniu z energicznymi występami S.P.Y-a czy Roniego Size’a, wypadli trochę blado. W podtrzymaniu atmosfery show nie pomogły kosmiczne nakrycia głowy ani efekty świetlne, zawiodła energetyka występu. Wiadomo, że nie powinno się porównywać ze sobą odmiennych gatunków muzyki, bo różne oblicza muzyki elektronicznej, takie jak drum’n'bass, dubstep, house, minimal czy elektropop rządzą się innymi prawami i mają innych odbiorców. I w tym wypadku miałam właśnie wrażenie, że zespół trafił na odbiorców, którzy oczekiwali jednak czegoś innnego niż zaprezentowali członkowie Royksopp.

Zupełnie inaczej jawiła się scena na Hybird Tent, pod którą aż kipiało od energii. Za każdym razem kiedy tam zaglądałam, widziałam radosnych, skaczących i dobrze bawiących się ludzi. Występy takich gwiazd muzyki drum’n'bass jak Goldie, Roni Size czy S.P.Y spotykały się nieustannie z żywiołową reakcją publiczności.

Interesujący popis na main stage’u wykonał Nicolas Jaar, którego wspomagało dwóch muzyków. Obecność żywych instrumentów dodała jakości występowi Jaara. Połączenie ciepłego brzmienia saksofonu czy gitary elektrycznej z leniwym, houseowym beatem, stopniowo potęgowane, to zmniejszane napięcie, brzmieniowe niuanse i wizualizacje – widać było, że był to profesjonalnie przygotowany i zaaranżowany występ, którego słuchało się z wielką przyjemnością.

Na zakończenie pierwszego dnia w Circus Tent zaprezentował się chilijski DJ – Ricardo Villalobos. Jego kilkugodzinny set skutecznie wycisnął resztki energii z ostatnich pozostałych na terenie festiwalu uczestników. Ja niestety nie dotrwałam do końca, jednak na podstawie tego, co usłyszałam, z pewnością mogę stwierdzić, że było to godne zwieńczenie pierwszego dnia festiwalu.

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji:

txt + foto: Anna Lenarcik