Gaba Kulka – “The Escapist”

Gaba Kulka – “The Escapist”
Mystic/2014

Tak jak kiedyś przypisywano jej muzyczną etykietę “Kate Bush”czy “Tori Amos”, na najnowszej płycie Gaba Kulka pokazuje, że jej twórczość znacznie wybiega poza te porównania.

Pięć lat czekaliśmy na studyjną płytę Gaby. Przez ten czas artystka nie próżnowała. Brała udział w niezliczonych projektach muzycznych i… pracowała nad “The Escapist”.

Ciekawe jest to, że poszczególne utwory na płycie są różne wiekiem. Jest na krążku silna grupa kawałków, których szkice powstawały trzy, a nawet cztery lata temu - mówi Gaba Kulka.

Trzeba przyznać, że słychać to przedzierając się przez albumowy gąszcz kompozycji. Całość brzmi trochę jak składanka, której brak spójności. Niektórych ten fakt zasmuci, inni będą mogli cieszyć się zróżnicowaniem. Mimo tego, że wszystkie utwory mają spory potencjał popowej przebojowości, nie sądzę, aby trafiły do szerszej publiczności. Gaba Kulka bawi się na “The Escapist” formą jak prawdziwy profesor sztuki muzycznej. Połamane linie melodyczne, zmiany tempa czy, jak w otwierającej piosence, prawdziwa kompozycyjna wielowarstwowość instrumentalna.

Na płycie została zachowana rockowa siła pierwszych albumów, ale kompozycyjnie Kulce znacznie bliżej już do jazzu. Tekstowo po raz kolejny Gaba udowadnia, że autorka z niej przednia, czy to po angielsku, czy polsku. “The Escapist” to album bardzo dobry i wyrafinowany, a takie połączenie niestety rzadko przekłada się na sukces komercyjny w Polsce. Ten artystyczny jest pewnikiem.

Tomek Milewski