Games People Play – “All Is Temporary” EP

Games People Play – “All Is Temporary” EP
wydanie własne/2011

Witch house z klasą prosto ze stolicy.

W zasadzie, w Polsce słyszy się o konkretnej grupie zespołów, które często przewijają się na festiwalach, głośno o nich w mediach, a promocja kwitnie nawet na słupach ogłoszeniowych. W większych miastach klubokawiarnie i bardziej niezależne kluby starają się organizować koncerty mniej znanych kapel, ale jaka jest na nich frekwencja? Ta sprawa wciąż pozostawia wiele do życzenia, bo co rusz można się natknąć na artystów naprawdę wartych uwagi, a znanych głównie wśród znajomych, ewentualnie w środowisku prawdziwych melomanów. Na Last.fm jest tyleż samo tagów, co muzyków, więc bez trudu można się pogubić, a i Facebook niczego nie ułatwia. Warto również przeglądać portal SoundCloud, a nuż się trafi na kogoś takiego jak Games People Play.

Duet z Warszawy, który sam swoją muzykę klasyfikuje jako alternative synth pop, to świeża propozycja dla każdego fana elektroniki z górnej półki. W bogatym sztafażu inspiracji znaleźli się zarówno The Knife czy Röyksopp, jak i Memory Tapes, co zaowocowało wybitnie witch house’owym brzmieniem. Gatunek ten, jak w czerwcu na mowianamiescie.pl dowodził Piotr Strzemieczny, powstał całkiem niedawno i wywodzi się z szeroko rozumianego shoegazu, łączy z lo-fi, dubstepem, a nawet sięga po dark-wave czy dark ambient. Choćby po tym krótkim opisie widać, że witch house jest czymś bardzo trudnym do uchwycenia i dokładnie taka jest również muzyka Games People Play.

Wydana w tym roku EP “All Is Temporary” idzie z duchem czasu czerpiąc to, co najważniejsze z dorobku artystów, których najbardziej cenią członkowie duetu. Na początek duet serwuje filmowe inspiracje czyli transowo-emocjonalne “Charme discret” (ach ten “Dyskretny urok burżuazji” Bunuela). Dalej jest już muzycznie – “What Is Missing” (drugie na playliście) zwraca uwagę nawiązaniami do szwedzkiego rodzeństwa Dreijer i jest mocno osadzone w stylistyce skandynawskiej elektroniki. Podobnie jest z “Borderline” – energetycznym, mimo początku bardzo w stylu Fever Ray, new ravem, wobec którego trudno przejść obojętnie. Z kolei “Ways Of Escape” zaskakuje bardzo melodyjnym synth popem z melancholijną, przestrzenną aranżacją budowaną wysokim głosem wokalistki.

I to właśnie wokal przyciąga na tej płycie najbardziej: jest czysty, krystaliczny i przejmujący. Ana perfekcyjnie potrafi nim operować uzyskując efekt chłodnych wędrówek poprzez opowiadane przez siebie historie. Zniżany niemal do szeptu, balansujący na najwyższych tonach sprawia, że przechodzą dreszcze. A najbardziej niepokoi w ostatniej piosence “And Nothing After”, która zaczyna się spokojnymi klawiszami i syntezatorem. Wokal jest niski, przeciągający słowa, by nagle przejść do modulowanego efektami krzyku rodem z Crystal Castles. To najbardziej spektakularny kawałek Games People Play, gdzie dark-wave miesza się z synth popowymi nawiązaniu w przejściach, a co ważniejsze – nie gryzie się z nimi. To świadczy o dojrzałości duetu, bowiem debiutancka EP jest przede wszystkim spójna i przemyślana, a bogactwo inspiracji może tylko imponować. Warszawa może być dumna, że ma takich muzyków.

Monika Pomijan