Gatto Fritto – “Gatto Fritto”

GFGatto Fritto – “Gatto Fritto”
International Feel/2011

Zebrane z parkietu krople nu-wave disco.

Ben Williams aka Gatto Fritto (z włoskiego Smażony Kot) nie od dziś wzoruje się na acid house’ie. Na debiucie łączy klawisze, kilka instrumentów perkusyjnych, wtręty elektronicznych syntezatorów – inspiracje intensywnego Detroit techno czy Kraftwerku – z intrygującym, mglistym wokalem, tworząc jedwabiście gładki miks.

To promienna synth-mieszanka, zawierająca elementy balearyczne, jak i kosmiczną aurę. Ujęcie tych dwu, na pierwszy rzut oka, ścierających się nurtów odzwierciedla podejście artysty do kompozycji albumu. Nie ma tu stylizacji podanych słuchaczowi kolejno, jak na tacy, zamiast tego wszystkie utwory są przemieszane, co dodaje nieprzewidywalności i transcendencji tym syntezom elektronicznych dźwięków. Krążka należy słuchać od początku do końca, w całości, aby co chwila dać się zaskoczyć (płyta wkręca i przekonuje, by każdy szum, czy szuranie znać na pamięć).

Pierwszy utwór  niezwykle wpadający w ucho The Curse i późniejszy Hex stanowią klejnoty pop balearicu, które przerywa Grinding Of The Brakes, rytmiczny, energetyzujący kawałek.  Nagle płyta całkowicie zmienia swoją stylistykę; szumiącego utworu Solar Flares Burn For You, znajdującego się w środku albumu, nie można włączyć do żadnej ze wspomnianych powyżej kategorii. Trudno określić, czy to szurający ambient a może space funk. Dalej kolejny przypływ pulsujących nutek - Lucifer Morning StarMy Etheric Body, oparty na rytmach breakdance. Kawałki rozdziela jednak  jedenastominutowy Invisible College, rozpoczynający się od riffu gitary akustycznej, następnie powoli na scenę wkracza taneczna perkusja oraz, tu i ówdzie, klaskanie.Później do gry włączają się natrętne syntezatory wirujące wokół głównego motywu utworu, dziwne zawieszenie, które wprowadza słuchacza w nerwowe uniesienie. Przez końcowe sześć minut motyw rozwija się poprzez dodawanie coraz to fikuśniejszych odgłosów. Album koronuje wybuchowy Beachy Head“.

Urugwajskie wydawnictwo to soczyste dźwięki z wręcz psychodelicznymi kosmicznymi wstawkami. Mogłoby się to stać soundtrackiem do przyszłych podróży percepcyjnych.

Karolina Karnacewicz