George Ezra – “Wanted On Voyage”

George Ezra – “Wanted On Voyage”
Sony Music/2014

Bardzo amerykański Brytyjczyk.

Młody, zdolny, ambitny. Niby jeden z wielu na światowej scenie muzycznej. Czym więc George Ezra zasłużyła na to, aby BBC nazwało go nadzieją roku 2014? Chociaż i do tego sformułowania można się przyczepić, bo taka łatka przyszywana była już do kilku utalentowanych artystów.

Ezra zwrócił na siebie uwagę przede wszystkim dzięki dojrzałemu głosowi. Z ciała 21-latka wydobywa się niski, mocny i dojrzały bas, niczym u 40-latka. Warunki w sam raz do śpiewania utworów w klimacie Woodiego Guthrie czy Nicka Cave’a. I trochę z tego Brytyjczyk korzysta. Jego “Wanted Of Voyage” to przepełniona bluesem, folkiem i soulem płyta, na której nie brakuje współczesnych naleciałości, nadających albumowi wymiar ponadczasowy.

George swoją płytę nagrał między listopadem 2013 a styczniem tego roku w Clapham w południowym Londynie pod okiem producenta Cama Blackwooda. Zdolny Anglik samodzielnie zagrał wszystkie partie gitary, basu oraz klawiszy. Co więc znalazło się na albumie?

Płyta jest względnie spójna. Zawarty na niej materiał nie zaskakuje zmianami rytmiki i stylistyki. I nie jest to bynajmniej wada. Otwiera ją energiczne Blame It On Me“. Przepełniona melodyjnym folkiem, podszyta elektroniką i gitarami kompozycja to jeden z wielu skocznych akcentów na albumie. W podobnym klimacie utrzymanych jest jeszcze kilka innych kompozycji: singlowy “Budapest” czy “Cassy O’”, na którym dodatkowo pobrzmiewa country. Muzyka amerykańskiego południa pojawia się też w “Drowing Board”. A na tym amerykańskości nie koniec. Zauroczony soulem wplata go do “Leaving It Up to You”, zaś fascynacja bluesem przedziera się w “Listen to the Man” i “Breakaway”. Ta ostatnia jest z resztą ładną, stonowaną i spokojną kompozycją, która obok “Barcelony” spowalnia i wycisza radosne “Wanted Of Voyage”. Trzeba też wspomnieć o wątkach “współczesnych” tej płyty w postaci elektroniki. To znajdziemy na folkowym “Stand By Your Gun” i wspomnianym “Blame It On Me”. Album zamyka  “Spectacular Rival”. Dla mnie numer jeden na debiutanckim krążku Ezry. Niesamowicie niski i hipnotyzujący głos artysty nadają kawałkowi mroczny klimat, tak bardzo podobne do tego, co na swoich płytach “wyprawia” Nicka Cave.

Inspiracją do stworzenia materiału na “Wanted Of Voyage” była wycieczka Brytyjczyka po Europie. Wsłuchamy się więc w opowieści o nurkowaniu (“Drowing Board”), podróżowaniu (“Cassy O’), “Barcelonie” czy Budapeszcie (suma summarum do miasta nie dotarł, ale na pocieszenie napisał o nim piosenkę). 

Płyta ma prawo spodobać się niemal każdemu pokoleniu. Tym nieco starszym oraz tym młodszym. Każdą z grup z pewnością zaintryguje i przyciągnie głos. Pierwszych, bo jest on przepojony bluesem i charyzmą. Tych drugich z resztą również, bo moda na to, co “retro” wraca. A jest to retro, oczywiście, z domieszką wątków współczesnych, przez co całość zyskuje na atrakcyjności i wielowymiarowości. I jak stwierdził sam Ezra: “To naprawdę zabawna płyta,  bo i nagrywanie jej było też dobrą zabawą”.

Ilona Nieroda