Relacjeprzemek

Giganci opanowali Minogę

Relacjeprzemek

Giganci opanowali Minogę
Poznań/21.09.2014

Koncert, po którym ma się ochotę na więcej. Nowozelandczycy z I Am Giant zagrali w poznańskim klubie Pod Minogą.

Twórcy przeboju “Purple Heart” po raz kolejny zawitali do naszego kraju. Po udanym wstępie na Orange Warsaw Festival muzycy postanowili zagrać serię koncertów w Polsce, w tym m.in. w Poznaniu. Giganci, zdobywający coraz większą popularność w naszym kraju przyciągnęli na swój występ sporą publiczność.

Nowozelandczykom nie można odmówić energii na scenie. I Am Giant pokazali, że świetnie czują się przed publicznością i w roli gwiazd wieczoru. Dawno nie widziałam tak dynamicznego występu, który porwał ze sobą wszystkich w sali koncertowej. Słuchacze podskakiwali i śpiewali razem z wokalistą, Edem Martinem, od pierwszych miejsc pod sceną, aż po osoby stojące daleko za nimi. Temu panu również należą się brawa i pokłony za kondycję – jednoczesne śpiewanie (bez zadyszki!) i bardzo energiczne skakanie nie jest łatwe. Zdaje się, że cały skład I Am Giant to fani sportu, ponieważ każdy z muzyków wykazywał się niesamowitą energią na scenie.

Z wiadomych względów ruch sceniczny zespołu przekładał się na zachowanie publiczności. Pomimo niewielkich rozmiarów górnego pokładu klubu Pod Minogą, tłum szalał, niektórzy skakali ze sceny, a w pewnym momencie rozkręciło się nawet pogo.

Patrząc na setlistę, którą panowie z I Am Giant przygotowali na ten wieczór, można było domyślić się, jakie utwory pojawią się na niej. Muzycy zagrali numery zarówno z poprzedniej płyty, jak i z najnowszego wydawnictwa pt. “Science & Survival”. Nie mogło zabraknąć takich kawałków jak “Death of You”, “And We’ll Defy”, “City Limits” czy sławnego już “Purple Heart”. Ten ostatni zagrano nawet dwa razy, podczas gdy pierwsze wykonanie  zostało przerwane. Jedna z fanek, szalejących pod sceną, upadła niefortunnie w tłumie, a sami muzycy szybko pośpieszyli jej na ratunek. Całe szczęście dziewczynie nic się nie stało, szybko wróciła do siebie, a koncert można było dalej kontynuować.

Na uwagę zasługuje również zespół, który wystąpił przed gwiazdą wieczoru. Pochodzący z Inowrocławia Eraser Effect to mieszanka rocka oraz metalu progresywnego. Propozycja dla fanów bardziej melodyjnego grania, w typie Lacuna Coil czy Within Temptation. Grupa z potencjałem, o której zapewne nie raz usłyszymy na polskiej scenie.

Jedynym minusem, jaki wytknęłabym I Am Giant, był zbyt krótki set. Nieco ponad godzinę ciągłego grania to jednak za mało jak na grupę, która zdobywa na świecie coraz większą renomę. Tym bardziej, że był to pierwszy koncert na ich polskiej trasie. Pozostaje jedynie wierzyć, że przy ich następnej wizycie w naszym kraju nadrobią zaległości.

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z koncertu.

Tekst + foto: Marzena Bloch