Gil Scott-Heron nie żyje

Gil Scott-Heron nie żyje

Dzisiaj muzyczny świat obiegła smutna wiadomość – Gil Scott-Heron nie żyje.

Zmarł wieczorem 27 maja w szpitalu Św. Łukasza (w Nowym Jorku), do którego trafił po tym, jak poczuł się źle po powrocie z europejskiej trasy koncertowej. Odszedł autor tekstów, muzyk, poeta, który od lat siedemdziesiątych wywarł ogromny wpływ na wiele gatunków muzycznych, począwszy od rapu i hip-hopu, a na neo soulu skończywszy. Po sample z jego utworów sięgali wykonawcy tak różni jak: Kayne West, Tupac Shakur i LCD Soundsystem. Najpopularniejszym utworem artysty był “Revolution Will Not Be Televised” krytycznie opisujący świat mass-mediów, który pojawił się na pierwszym albumie “125th and Lenox” (1970). Nagrał 15 płyt studyjnych. Ostatnią, po szesnastoletniej przerwie w 2010 roku i zatytułowaną “I’m New Here” (ukazała się w wytwórni XL Recordings). Materiał powstawał od 2007 roku podczas jego ostaniego pobytu więzieniu. Artysta był uzależniony od cracku, silnie uzależniającej formy kokainy, co powodowało jego częste konflikty z prawem. Współpracował również  z Jamiem xx podczas nagrywania płyty z remiksami do “I’m New Here”. Album o tytule “We’re New Here” (recenzja) wydany w lutym tego roku był dobrze przyjęty przez krytykę i fanów.

Był mocno zaangażowany politycznie. Krytykował konserwatywną politykę Ronald Reagana, wystąpił na koncertach z cyklu “No Nukes” w Madison Square Garden, które odbyły się w roku 1979 po awarii reaktora w elektrowni jądrowej Three Mile Island w stanie Pensylwania i zorganizowane były przez grupę aktywistów zrzeszonych pod szyldem Musicians United for Safe Energy protestującej przeciwko użyciu energii nuklearnej. Wykonywał tam utwór “We Almost Lost Detroit”. Swoją mieszankę perkusyjnych brzmień, politycznego zaangażowania i poezji, którą wykonywał nazwał kiedyś w jednym z wywiadów “bluesologią muzyki Trzeciego Świata”. Odszedł w wieku 62 lat.

Radek Chudzik
Photo: Mischa Richter