Group Inerane – Guitars From Agadez Vol. 3

sf061.jpg Group Inerane – Guitars From Agadez Vol. 3
Sublime Frequencies/2010

Pieśń wolności prosto z serca Sahary.

Druga płyta Group Inerane w przeciwieństwie do pierwszej nie została nagrana w ich rodzinnym mieście, Agadezie, lecz w stolicy Nigru, Niamey. Z jednego powodu. Agadez po stłumionej w zeszłym roku rebelii Tuaregów został odcięty od świata, drogi do niego zaminowane, a nigerskie władze nie wpuszczają do miasta dziennikarzy i organizacji pomocowych. “Guitars From Agadez Vol. 3″ została też nagrana w innym składzie. Drugi gitarzysta zespołu Adi Mohammed został zastrzelony podczas działań wojennych. Jego miejsce zajął Koudede Maman. Już sama tragedia stojąca za powstaniem tego albumu stanowi o jego wyjątkowości. Jednak “Vol. 3″ jest wyjątkowa również z innych powodów.

Koudede jeest jedną z legend tuareskiej muzyki gitarowej, Bibi Ahmed, lider Inerane głosem młodego pokolenia. Spotkanie tych dwóch osobowości musiało zaowocować czymś wyjątkowym. Tak jest w istocie, ponieważ “Vol.3″ jest ciekawszą płytą niż “Vol.1″ (“Guitars From Agadez Vol. 2″ to płyta związanej z Inerane agadeskiej Group Bombino – również warta uwagi). Z drugiej strony cierpi na podobną dolegliwość co nagrana kilka tysięcy kilometrów na zachód i pochodząca z zupełnie innej bajki “Expo 86″ Wolf Parade – jest wewnętrznie pęknięta, rozdarta między dwóch liderów. Między transowymi plemiennymi piosenkami Ahmeda a bardziej bluesowymi, przystępnymi dla zachodniego słuchacza piosenkami Koudede.

Jest to album wyjątkowy również z powodu wydawcy. Sublime Frequencies to niewielka wytwórnia z Seattle, która zajmuje się wydawaniem płyt artystów, których ze świecą szukać w sklepach w Europie czy USA. Począwszy od zapomnianych latynoamerykańskich przedstawicieli psychodelii po muzykę laotańskich mniejszości etnicznych. Katalog Sublime Frequencies pełen jest perełek. Wydawanych w limitowanych ilościach. Artyści, których można tam znaleźć powoli stają się rozpoznawalni w świecie zachodnim. Omar Souleyman – legenda syryjskiego popu – po europejskiej trasie razem z Group Doueh (zespół również z Sahary, lecz nie tuareski, a sahrawi), w tym roku znów odwiedził Europę, a kilkanaście dni temu zakończył trasę po Stanach, gdzie zagrał między innymi w Music Hall Of Williamsburg, mekce nowojorskich hipsterów.

Wreszcie, i co najważniejsze, “Guitars From Agadez Vol. 3″ jest wyjątkowa z powodu swojego piękna. Buczące niedostrojone gitary, słaba jakość nagrania (tak, jak i poprzednio “Vol.3″ została nagrana nie w studiu, lecz w domu i na ulicach), wątpliwy miks dodają temu pięknu fascynującej surowości. Instrumenty grają proste motywy, ale ma to porażającą moc. We wszystkim słychać bunt, umiłowanie wolności i afirmację życia, nie trzeba do znać tamaszeku.

Piękna płyta. Mam nadzieję, że los będzie dla nich łaskawy i nie będzie ona ostatnią.

Michał Wieczorek