Hellow Dog – “Hellow Dog”

Hellow Dog – “Hellow Dog”
wyd. własne/2012

Polski Bristol owocuje.

Kiedy w 2010 roku wystąpili na wrocławskich NowoBrzmieniach, miałem szczerą i naiwną nadzieję, że zapowiadany przez zespół album ukaże się już na dniach, zaraz, teraz. Ich muzyka, sposób w jaki zaprezentowali ją na żywo, pomysł na siebie, osoba Iwony Skwarek. To wszystko sygnalizowało zjawisko, które miało wywołać pewną rewoltę na scenie polskiej alternatywy.

Minęły dwa lata i co? Na arenie międzynarodowej pojawiło się kilkadziesiąt zespołów z pogranicza elektroniki, chillwavu, synthpopu, niektórym udało się nawet wejść do kanonu nowej muzyki, kanonu, w którym debiutancki materiał Hellow Dog zasłużył na swoje miejsce.

Wiele dobrego dzieje się ostatnio w polskiej elektronice, zarówno w tej po ambitniejszej, ciemniejszej stronie spod znaku Igora Pudło czy zespołu Sinusoidal, czy też w tej radosnej, tanecznej, klubowej, ale mądrej, czyli dokładnie takiej jaką prezentuje debiut Hellow Dog.

Zespół muzycznie okrzepł, ograł się ze sobą dzięki czemu rozszerzył swoje horyzonty tanecznej elektroniki na szersze pola, także te, które eksploatuje Iwona z Bartkiem Szczęsnym w projekcie Rebeka. Dzięki czemu szalenie trudno jest wskasać w tym materiale jakiekolwiek debiutanckie błędy czy niedociągnięcia. To jeden z najlepszych avant popowych materiałów jaki kiedykolwiek powstał w tym kraju. Bez żartów. Na miarę szyte melodie, pulsujący bas w tle klawiszowych kosmosów, screamadelicowe zabawy samplami. Wszystko tu znajdziesz.

Lubisz Ladytron, LCD Soundsystem, Blonde Redhead, Klaxons? Bez zbędnego wstydu czy obawy chwyć za Hellow Doga. A to, że akcent nie brytyjski? I co z tego? Tańcz, tańcz.

Krzysiek Żyła