Relacjeprzemek

Hyperactive Kid zagrali w Bajkonurze

Relacjeprzemek

Hyperactive Kid zagrali w Bajkonurze
05.12.2013/Łódź

Najpierw napięcie rosło, na końcu nastąpiło trzęsienie ziemi.

Po nim publiczność została pozostawiona samej sobie z milionem dźwięków tłukących się w głowie i myślą: “wow, Hyperactive Kid rządzą alternatywną sceną jazzową”. Nie przesadzam. Trio z Berlina dało świetny koncert, podczas którego udowodniło, że tego typu muzyka nie musi brzmieć jak hałas, a słuchacz nie musi zastanawiać się czy oni właściwie słyszą siebie nawzajem. Chociaż ich kompozycje chwilami sprawiały wrażenie, jakby trzy kanały rozregulowały się, to tylko po to, aby po chwili powrócić do uzupełniania się, dopełniania, dopowiadania – ale we frazie zupełnie innej, niż brzmiąca przed chwilą.

Owa specyficzna mieszanka stylów, zapożyczeń z innych gatunków muzyki, eksperymentowania z dźwiękiem zbudowana jest na niebywałej energii, jaka towarzyszy zespołowi. Gdy na początku koncertu powoli “rozkręcali się”, wiadomo było, że to tylko kwestia czasu, gdy nastąpi trzęsienie ziemi. A gdy to nastąpiło, nie sposób było oderwać zarówno uszy od słuchania, jak i oczy od patrzenia na skupionych muzyków, w szczególności od perkusisty Christiana Lillingera, który z chyba każdego zakamarka wokół siebie zaczął wydobywać różne przedmioty, niekoniecznie kojarzone z muzyką po to, aby sprawdzać ich brzmienie, dołączać je do kompozycji czy wydawać dźwięki tak nieprzyjemne, że zapewne u niejednego słuchacza pojawiły się ciarki na karku.

Niewielka przestrzeń Bajkonuru doskonale sprawdziła się przy tego typu koncercie. Bez zbędnego, dudniącego i zniekształcającego dźwięk nagłośnienia, zespół słychać było rewelacyjnie. Kameralna atmosfera pozwoliła też na lepszy odbiór energii płynącej ze sceny, możliwość obserwowania zespołu sprawiała tyle samo frajdy, co słuchanie go. Oby więcej tego typu imprez na tej stosunkowo młodej łódzkiej scenie!

Sandra Kmieciak