Relacjeprzemek

Illusion, Flapjack, Tuff Enuff, Ocean w Spodku

Relacjeprzemek

Illusion, Flapjack, Tuff Enuff, Ocean w Spodku
1.10.11  Spodek/ Katowice

Święto ciężkiego grania w pierwszą sobotę października przyciągnęło do katowickiej hali tłumy fanów. Nietrudno się domyślić, że stało się tak za sprawą reaktywowanego niedawno Illusion. Katowice były pierwszym przystankiem weteranów polskiej sceny rockowej lat 90. na krótkiej, bo liczącej zaledwie trzy koncerty trasie.

Tak naprawdę, można by określić tę trasę mianem swoistego kroku w przeszłość, ponieważ obok Illusion, zarówno Flapjack, jak i Tuff Enuff, reaktywowały się w tym roku. Wszystkie trzy zespoły koncertowały razem w przeszłości, a ich członkowie dobrze znają się nawzajem. Wystarczy wspomnieć, że Qlos (basista Tuff Enuff) wraz z Lipą (lider Illusion) współtworzą Lipali. Support na trasie zapewniają lokalne zespoły zależnie od miasta, w Katowicach ta rola przypadła grupie Ocean.

Trzeba przyznać, że trudno jest zadowolić publiczność oczekującą cały wieczór tak naprawdę na jeden tylko, powracający po latach, zespół. Jednak muszę przyznać, że muzycy Oceanu wypadli zaskakująco dobrze. Chociaż niewiele osób znalazło się na płycie Spodka podczas ich koncertu, to ci, którzy stali pod sceną, zapewne byli zadowoleni. Krótki i energetyczny set można było uznać za odpowiednią przystawkę do dania głównego.

Następnie na scenie zaprezentował się Tuff Enuff, który można uznać za drugą, obok Illusion, rewelację wieczoru. Chorzowski zespół grał niejako u siebie, przyciągając tym samym pod scenę o wiele więcej osób niż poprzednicy. Bezpośrednia muzyka grupy wydawała się doskonale trafiać w gusta odbiorców, którzy nie pozostawali bierni, nagradzając każdy utwór gromkimi brawami. Widać było, że sami muzycy świetnie się bawią, grając przed tak liczną publicznością, a tym samym przeżywając niejako drugą młodość.

Flapjack, występujący w roli ostatniego supportu przed kwartetem z Trójmiasta, również świetnie wpasował się w panujący w Spodku nastrój. Trzeba przyznać, że ich muzyka jest nieco bardziej wymagająca niż chociażby to, co zaprezentowali muzycy Tuff Enuff. Mimo to, publiczność doskonale znała repertuar zespołu, nie przeszkodziło to, że od wydania ich ostatniej płyty upłynęło już aż czternaście lat. Profesjonalne zachowanie muzyków na scenie oraz żywiołowe reakcje publiczności złożyły się w spójną całość, a widowiskowa gra na bębnach w wykonaniu Ślimaka tylko dodawała wszystkiemu uroku.

Wreszcie, po nieco przydługiej przerwie na zmianę sprzętu po ostatnim suporcie, przyszedł czas na koncert Illusion. Tłum pod sceną zauważalnie zgęstniał w oczekiwaniu na gwiazdę, ale mimo wszystko odniosłem wrażenie, że Spodek nie był wypełniony po brzegi. Biorąc pod uwagę doświadczenie sceniczne muzyków Illusion, wiadomo było, że nie zawiodą. I tak też się stało. Niespełna dwugodzinny set rozpoczęli od “Kłów”, a później było tylko lepiej. Największe hity z wszystkich czterech płyt studyjnych zespołu złożyły się w oszałamiająco energetyczną całość. Należy dodać, że gdy rozbrzmiewały dźwięki takich utworów jak “Vendetta”, “Tło” czy największy chyba przebój zespołu – “Nóż”, publiczność dawała z siebie wszystko, zapewniając ochronie pod sceną pełne ręce roboty. Ponadto, nie zabrakło też momentów, w których Lipa był niezwykle zaskoczony wspólnym odśpiewaniem takich numerów jak “BTS” czy dawno niegranego na żywo “Again”. Znalazło się również miejsce na najnowszy utwór zespołu, “Solą w oku”, któremu towarzyszyły wyświetlane na ekranach wizualizacje, dobrze znane z klipu do tego właśnie kawałka (do obejrzenia poniżej). W kontekście nadchodzących wyborów, umieszczenie tego numeru w secie jest jak najbardziej słuszne. Pomimo tekstu wyraźnie wymierzonego w polityków, sam Lipa niejako zachęcił do wzięcia udziału w zbliżających się wyborach. Wiadomo, że koncert Illusion ie mógłby się obyć bez humorystycznych komentarzy charyzmatycznego wokalisty, wypowiadanych pomiędzy kawałkami. Tak było i tym razem, a do najlepszych (i jednocześnie nadających się do publikacji) należy ten, dotyczący ilości fanów. Było ich “nie do uwierzenia”.

Każdy koncert musi się kiedyś skończyć, a ten skończył się chyba w najlepszy możliwy sposób. Ostatnim utworem tego wieczora okazała się ballada “Tylko”, którą Lipa zaśpiewał jedynie przy akompaniamencie gitary Jerzego Rutkowskiego, wspierany chórem kilkutysięcznej publiczności. Jednym słowem, wymarzone zakończenie zarówno koncertu, jak i wieczoru.

Podsumowując, jednoznacznie uważam powrót Illusion na scenę za bardziej niż udany. Jeśli macie szansę, na gorąco zapraszam na pozostałe dwa koncerty z tej trasy, które odbędą się w Sopocie i w Warszawie. Dla tych, którzy nie znajdą jednak czasu, pozostaje oczekiwanie na wydanie koncertowego DVD, uwieczniającego jeden z tegorocznych występów muzyków.

Jakub Jaworudzki