WywiadyprzemekKRÓL

“Ja tylko gram, ja się nie pcham” – wywiad z Królem

WywiadyprzemekKRÓL

“Ja tylko gram, ja się nie pcham” – wywiad z Królem

O muzyce, życiu i twórczości Błażeja Króla mieliśmy okazję porozmawiać podczas Electronic Beats Festival w Warszawie.

Z Błażejem Królem spotkaliśmy się podczas festiwalu Electronic Beats, na którym zagrał w całości swoją pierwszą solową płytę “Nielot”. Na scenie oprócz Króla pojawili się Ólafur Arnalds oraz José González (przeczytaj naszą relację z wydarzenia).

Przemek Karolczyk: Dla mnie “Nielot” jest bardzo podobny do tego, co tworzyłeś w UL/KR. Czy taki był zamysł? Tak miało być?

Błażej Król: Wiesz co, dla mnie jest mocno różny. Jeżeli znajdziesz te niuanse, to spoko, jeżeli nie, też ok. Natomiast to są różne elementy układanki. Po pierwsze, wokal. Ciężko, że bym nagle zaczął śpiewać w inny sposób. Po drugie, odpowiada mi wyrażanie emocji i budowanie teksów w sposób, w jaki do tej pory pisze. Źle bym się czuł komponując, produkując i pisząc coś na przekór sobie i próbował zbudować coś np. dla Ciebie, żeby to było inne, bo źle bym się z tym czuł.

Odnośnie całej twojej twórczości. Od 2012 roku naliczyłem 4 albumy z twoim udziałem – to strasznie dużo, wcześniej wydałeś dwa albumy z Kawałkiem Kulki w ciągu czterech lat. Czy coś się zmieniło od tego czasu? Czy teraz żyjesz z muzyki? Teraz jesteś twórczy, a przedtem nie byłeś?

Od trzech lat jestem w związku, może to? Od dwóch lat mieszkam na wsi. Ja nie muszę nikomu udowadniać. Musze udowodnić sobie i żonie. Od tych pięciu albumów poddaję się nurtowi, który mnie pcha. Świeże powietrze, miłość i praca – wszystko w dobrych proporcjach. Nie znalazłem jeszcze złotego środka. Dążę do “jako takiej” szczerości, może trochę nadprogramowej, chamowatej i bucowatej. Natomiast jeżeli chodzi o muzykę, to jestem zadowolony z tego, co popełniam i ani to mało dla mnie, ani dużo…

Co się zmieniło w twoim podejściu do muzyki od czasu kiedy zaczynałeś z Kawałkiem Kulki?

Wszystko. Jestem mężem, mieszkam na wsi, wole pracować sam, a jeśli już z kimś, to góra z jedną osobą jednocześnie. Pewne rzeczy mi się poukładały względem show-bizu muzycznego. Może nie zrozumiałem tego efemerycznego zjawiska, jakim jest show biznes polski, natomiast mogę twierdzić, że umiem się w nim odnaleźć na zasadzie stania z boku. A podejście do muzyki? Chyba znienawidzenie czegoś takiego jak akustyczna perkusja spowodowało, że nie potrafiłem grać z perkusistami, a granie z automatem dla mnie nie zabija ducha muzyki, tworzy kolejny poziom, strukturę, dzięki której mogę coś wyrazić.

Czy odczuwasz to, że często się pisze o tobie, o twojej muzyce?

Tak i jest to bardzo przyjemne natomiast bardziej ciekawa jest ostatnio moda na nielubienie UL/KR, mówienie źle o tym. Czym to jest spowodowane? Jeżeli czegoś jest za dużo, to zaczyna ci się to odbijać jedną lub drugą stroną. Może to jest za dużo, może w pewnym momencie powstał niepotrzebny hype, natomiast… ja tylko gram, ja się nie pcham i ciesze się, gdy czytam i widzę, że ktoś słuchając doświadcza muzyki.

Czy weźmiesz kiedyś jeszcze gitarę akustyczną do ręki? Pytam z podtekstem – czy kiedyś jeszcze wystąpisz w sesji dla Uwolnij Muzykę!?

Prawie wszystkie utwory, które są na albumach UL/KR czy też na “Nielocie” zostały skomponowane na gitarze akustycznej. Na początku jest zawsze tekst i ta gitara. Czyli “gitarą i piórem”, można powiedzieć. A ta elektronika? To jest jakiś sposób wyrazu, jakaś moja fascynacja, jakieś moje zajaranie się nie sceną, ale może sposobem wyrazu. Nie staram się czegoś powtarzać, mam nadzieję, że to podświadomie ze mnie wypływa, te rzeczy, które gdzieś tam czytam, słucham, poznaję. No i gitara zawsze będzie dla mnie tym pierwszym instrumentem. Ale gdzieś ten wstręt do brzmienia wybrzmiewających blach… Może trafiłem na złych ludzi, może jakbym grał z perkusistą z Kraftwerk? Często mówię, że nie nigdy, ale to często jest tylko gadanie.

Nie mówisz nie?

Często gdy przyjeżdżamy do Warszawy na koncert, to jesteśmy na styk. A jeśli jesteśmy wcześniej, to idziemy na zakupy… Na pewno coś razem jeszcze zrobimy.

Rozmawiał Przemysław Karolczyk
fot. Maria Grudowska