Jamie Cullum – “Momentum”

Jamie Cullum – “Momentum”
Island Records/2013

Dobra jakość.

Tego pana chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Angielski wokalista, pianista i autor tekstów od wielu lat oczarowuje słuchaczy swoją muzyką. 20 maja 2013 r. nakładem Island Records ukazała się jego szósta płyta. Album “Momentum” został wydany w dwóch wersjach: standardowej, na której znajduje się dwanaście utworów oraz deluxe (składającej się z dwóch krążków CD i płyty DVD). Tyle z formalności, skupmy się jednak na zawartości “Momentum”.

A jest na czym. Jest to chyba jeden z najbardziej osobistych albumów Culluma. Jak powiedział artysta: “Płyta opowiada o przechodzeniu z okresu nastoletniego w dorosłość. Zaczynamy wtedy patrzeć na świat w zupełnie inny sposób i widzieć rzeczy takimi jakimi są – dostrzegać zarówno brzydotę jak i piękno”. Jamie częstuje nas refleksyjnymi tekstami dotyczącymi dojrzałości, małżeństwa i ojcostwa – a przy tym sprawia wrażenie pogodzonego z rzeczywistością i z samym sobą. I tak np. w “Everything You Didn’t Do” znajdziemy westchnienie nad niewykorzystanymi szansami i przemyślenia dotyczące starzenia się. Bardzo osobistym utworem (jak sam Cullum przyznawał w wywiadach) jest także kawałek “Sad, Sad World”, który mimo tego, że brzmi jak smutna ballada, dla artysty jest piosenką bardzo ważną, opowiadającą m.in. o miłości do żony. Nieco zwodniczy może być też kawałek “Edge of Something” (niby pełen energii, a jednak trochę melodramatyczny). Podobne wrażenie odnoszę słuchając “Save Your Soul” – jednej z lepszych ballad na “Momentum” (chociaż “mój numer jeden” opisany został nieco dalej). No i jeszcze utwór “Get a Hold of Yourself”, który brzmi niemalże jak akustyczna kołysanka.

Oprócz melancholijnych numerów na płycie znajdziemy także bardziej dynamiczne i żywiołowe piosenki – np. bigbitowe “When I Get Famous” z ironicznym tekstem (“Cause when I’m looking from the top / You’ll all seem smaller / Ain’t that what all us humans want? / To stand that little bit taller”) czy też rytmiczne “Take Me Out (of Myself)” porywające do zabawy. Nie zapominajmy też o przyjemnie brzmiącej, popowej piosence “You’re Not the Only One” w której muzyk zwraca się do młodych artystów próbujących spełniać swoje marzenia tworząc.

Jeszcze kilka słów o coverach – bowiem wśród dwunastu utworów na płycie znalazły się takowe dwa. Pierwszy to “Love For $ale”, czyli cover utworu Cole Portera z musicalu The News Yorkers (do piosenki powstał nawet dość osobliwy teledysk, mogący przyprawiać wrażliwców o mdłości). Utwór bez wątpienia jest zaskoczeniem, przede wszystkim ze względu na nietypową aranżację, połączenie gatunków muzycznych, a także dzięki rapowanej zwrotce (którą gościnnie wykonał Roots Manuva). Krótko mówiąc, jest w tym moc. Drugim coverem na krążku jest kawałek “Pure Imagination” pochodzący z filmu “Willy Wonka i fabryka czekolady” (w filmie z 1971 r. zaśpiewał ją Gene Wilder). Jamie jest mistrzem w dawkowaniu emocji (co w “Pure Imagination” doskonale widać, a raczej słychać). Artysta w powolnym tempie funduje słuchaczowi muzyczne uniesienia… Czysty majstersztyk – według mnie jedna z najlepszych balladowych aranżacji na albumie.

Połączenie jazzu z popem, dużo klawiszy i perkusji, ale także sekcji dętych czy instrumentów smyczkowych – wszystko to znajdziemy w najnowszym materiale artysty. Głos czarującego Culluma – niczym wisienka na torcie – jest tu tylko (a może raczej AŻ) dopełnieniem całości. Jestem pewna, że repertuar “Momentum” świetnie sprawdzi się na koncertach. Charyzmatyczny muzyk znany jest bowiem z zaskakujących aranży podczas występów na żywo, a przede wszystkim z tego, że po prostu daje podczas nich czadu – nierzadko wchodząc w interakcję z publiką, szalejąc przy fortepianie czy nawet po nim skacząc!

Niejednokrotnie spotkałam się z opinią, że nowa płyta Jamiego to zbiór piosenek idealnych do puszczania w radio. Zarzuty jakoby piosenki z “Momentum” były zbyt komercyjne, popowe i mało przypominające twórczość artysty z poprzednich albumów kompletnie do mnie nie trafiają. Osobiście uważam, że jego najnowszy materiał broni się sam. Jamie jest w świetnej formie – nadal tworzy imponujące kompozycje, bawi się muzyką i żongluje stylami. I oby tak zostało.

Marta Paderewska