Jerz Igor – “Mała płyta”

Jerz Igor – “Mała płyta”
Lado ABC/2014

Dobranocka dla dorosłych.

Przyznaję bez ogródek, że przed odpaleniem “Małej płyty” duetu Jerz Igor, muzyka jak i sylwetki obu artystów były dla mnie owiane tajemnicą. Nigdy też nie zastanawiałem się, jak szerzej wygląda muzyczny rynek dla tych najmłodszych, kojarząc jedynie takie tytuły jak Fasolki, Gosia Szmuda, która wydała płytę “Dzieci lubią jazz”, Various czy “Mini Mini – Kołysanki” Aidy Kosoian-Przybysz. Z kolei ta ostatnia artystka po ośmiu latach doczekała się konkurencji w zakresie muzycznych dobranocek i to właśnie za przyczyną “Małej płyty”, która nie jest taka “mała” jak się wydaje. Miałbym też czasami problem czy zostawić ją na stałe w dziale “Muzyka dla dzieci i młodzieży”. Jestem pełny podziwu i fascynacji dla tego z jakim kunsztem i estymą muzycy potraktowali tych najmłodszych. Jest dostojnie, poważnie, wreszcie bez klaunady i wygłupów na siłę.

- “Naszym marzeniem było nagranie płyty dla dzieci, której z radością słuchalibyśmy razem” – komentują muzycy. Bo przecież od dawna wiadomo, że większość starego pokolenia już nie odpali “Akademii Pana Kleksa”, z muzyką m.in. Andrzeja Korzyńskiego czy Karola Napieralskiego. Brzechwa mógł się znudzić, a Daniel Wyszogrodzki okupuje warszawską Romę. Dlatego też za teksty odpowiadają m.in. Joanna Halszka Sokołowska, Kamil Gamza, Adam Repucha i Grzegorz Uzdański. Świetny projekt graficzny “Małej płyty” został przygotowany przez Agatę Dudek i Małgorzatę Nowak, które już wcześniej zajmowały się projektowaniem książek dla dzieci. Gruby karton sprawia, że okładka nie rozpada się w rękach najmłodszych, ale rozpadłem – rozkleiłem się ja, serwując sobie pierwszy muzyczny Dzień Dziecka. W lipcu rzecz jasna.

“Małej płyty” nie odsłucham tylko ze swoim 6-letnim bratem. Księżyce, niczym owce podliczam także z trochę starszą publicznością, mając nadzieję, że nikt jeszcze nie odważy się zamknąć oczu na dobre. Pomoże w tym pianino, dzwonki i cudowna sekcja dęta na zakończenie “Snu”. Później czas na powolną, awangardową, ponad sześciominutową “Krowę”. I jestem niemalże pewien, że po tym utworze zostaniecie już sami – bez dzieci, które będą smacznie drzemać. Wy macie ciszę i “Sowy mają ciszę”, a przy sowach można się pouśmiechać aż do “Domu”, która jest pierwszą piosenką Igora – zresztą bardzo smutną i rozklejającą. I tutaj pojawiło się we mnie pytanie – skąd w nich ta sinusoida muzyczna? Stale zapętlany uśmiech i smutek tak, aby później się lekko rozchmurzyć przy ”Tęczy”, która chyba pozostała w nieco pierwotnym kształcie i znacznie odbiega od innych utworów. Później trochę stukania w klawiaturę, którą można wychwycić w elektronicznej “Ciszy”. W najbardziej znanym utworze (przedostatnim) zatytułowanym “Królewicz”, artyści zapraszają ”Królewicza” do snu, nie bacząc na to, że dzieciak już dawno śpi! Tutaj zaserwowano nam lekkie przenosiny na inny kontynent, do kraju Chico Buarque i Caetano Veloso. I nagle zrobiło się już bardzo ciemno. Po północy pozostaną nam tylko smyczki i chór puzonowy. Na koniec wielkie gratulacje dla Joasi Piwowar i Joasi Halszki Sokołowskiej za damskie akcenty, rzecz jasna.

Mateusz Grzeszczuk