John Frusciante – “PBX Funicular Intaglio Zone”

John Frusciante – “PBX Funicular Intaglio Zone”
Record Collection/2012

Jednoosobowa kapela.

W twórczości Johna Frusciante zawsze dominowały rockowe zasady i właściwości, jednak po odejściu z RHCP gitarzysta zaczął to zmieniać. Klasyczne metody pisania rockowych, bądź też poprockowych utworów kolidowały z tym co tkwiło w głowie muzyka, dlatego też niejako nauczył się tworzenia muzyki na nowo, na zupełnie nowych zasadach. Gdy opanował je w wystarczającym stopniu, wówczas dopiero dołączył do nich elementy “starych” metod. Pierwszą próbkę jego nowej koncepcji mogliśmy usłyszeć na EP-ce “Letur-Lefr”, a ”PBX Funicular Intaglio Zone” stanowi kontynuację tej drogi.

Straciłem zainteresowanie typowym pisaniem utworów i byłem podekscytowany znajdowaniem nowych sposobów tworzenia muzyki. Otaczałem się urządzeniami i programami, a następnie kolejnymi oraz czerpałem radość z tego fascynującego, od samego początku do samego końca, procesu. Byłem tak bardzo podekscytowany metodą używania cyfr w bardzo podobny sposób, jak przez całe życie podekscytowany byłem używaniem moich mięśni. Umiejętności, które początkowo były stosowane przez moją podświadomość stawały się stopniowo świadome na podstawie liczbowych teoretycznych zasad myślenia o rytmie, melodii i dźwięku* – tak o swojej obecnej twórczości pisze Frusciante. Niewątpliwie za sprawą zupełnie nowego podejścia i elektronicznych eksperymentów gitarzysta jeszcze bardziej rozwinął skrzydła i poszerzył muzyczne horyzonty. Jednak czy jest to eksperyment w stu procentach udany? Niestety odpowiedź na to pytanie jest negatywna.

Płytę rozpoczyna klimatyczne intro, a następujące po nim “Hear/Say” to pierwszy pokaz syntezatorowych kombinacji z nieco przytłumionym wokalem. W świetnym “Ratiug” usłyszymy paletę wokalnych umiejętności Frusciante, który przechodzi od delikatnego śpiewu, po swój charakterystyczny niemalże falset, a kończąc na zawsze ożywiających okrzykach (gościnnie w utworze pojawia się amerykański MC Kinetic 9). Z kolei krótki kawałek “Guitar” z eksplozji beatów przeradza się w gitarową solówkę, który stanowi kontynuację solowej gry z albumu “The Empyrean”. “Uprane” to utwór, z którym trzeba się oswoić i dać mu szansę, ponieważ słychać w nim geniusz Frusciante i czuć autentyczny muzyczny entuzjazm, którym można się od niego zarazić. “Bike” stanowi najmniej przystępny utwór na płycie. “Mistakes” wprawia w zakłopotanie i wzbudza mieszane uczucia, ponieważ naprawdę trudno znaleźć wytłumaczenie dla początkowego motywu brzmiącego niczym soundtrack ze starej gry komputerowej czy też kiepskiej kreskówki. “Sam” pełne jest psychodelicznych dźwięków, które w drugiej części utworu przechodzą w dość ostre granie z nazbyt agresywnymi, a wręcz natarczywymi perkusyjnymi motywami. Słuchając zamykającego album “Sum” odnosi się wrażenie, że mógłby on znaleźć się na płycie “The Empyrean”.

Na tym albumie obok naprawdę świetnych utworów takich jak “Ratiug”, “Uprane” czy “Sam” są też takie, które mogą wywołać grymas na twarzy słuchacza, a częste elektroniczne kanonady momentami robią się męczące. Pomimo tego Frusciante trzeba zdecydowanie pochwalić za artystyczną konsekwencję. “PBX Funicular Intaglio Zone” to kolejny ciekawy album w bogatej, solowej twórczości artysty. Mam jednak cichą nadzieję, że przy okazji następnych wydawnictw muzyk skoryguje jeszcze swoją artystyczną wizję i obierze nieco mniej eksperymentalny kurs.

Marek Cieślak
* tłumaczenie – Wojciech Orzoł